sobota, 8 lutego 2014

Pogodzona z odejściem



uciekasz wokoło
cisza zamyka twarz na cztery spusty

śpisz kiedy zapalam świeczkę
spoglądając na przechodniów
w ukrzyżowanym oknie

coś we mnie narasta

jeszcze nie grożę
pęknięciem
jak ciężarna odganiam ciekawskie
spojrzenia
nie chcę przyznać się że tęsknię

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Moja Norma odeszła jakiś czas temu, dzisiaj odszedł przyjaciel jednego z moich czytelników, więc dla otuchy, każdy z nas godzi się z odejściem na swój sposób :*

      Usuń
  2. smutne:( Czasem tęsknota nieustajnnie trwa...

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie!

    i jednocześnie szarpiąco, poruszająco

    cicho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból odejście jest jeden, tak myślę... czasami tylko nasila się, albo długo trzyma

      Usuń
  4. Pęknięcie, którego już nie można skleić.
    I "chyba" każdy z nas za kimś tęskni.

    OdpowiedzUsuń
  5. We mnie chyba coś pękło
    całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to przeżyłam w kwietniu ubiegłego roku i ciągle tęsknię za nim. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to zosatje w człowieku, ja nie potrafię zapomnieć, wymazać, odrzucić od siebie...

      Usuń
  7. Przejmujące... zabrzmiało jak płacz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle lat minęło a ja wciąż płaczę na to wspomnienie...

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.