poniedziałek, 10 lutego 2014

Jakaś rzeczywistość

Byłam w USA, stałam pod sądem z teczką wypełnioną tłumaczeniami dokumentów, z upoważnieniem. Z ciekawością przyglądałam się zebranemu tłumowi. Podeszła do mnie sędzina i zapytała, co tutaj robię. W skrócie opowiedziałam o przypadku mojej przyjaciółki. Kazała mi usiąść z przodu. Z przodu siedziały dzieci, jak w kościele, więc usiłowano przegonić mnie do tyłu. Usiadłam z boku, za plecami miałam drzwi, dziwne miejsce. Wszyscy się uśmiechali jak do idiotki. Patrzyłam tępo przed siebie i zastanawiałam, jak dałam się w to wrobić. Za chwilę ława przysięgłych wyszła zza moich pleców. Uśmiechali się do mnie. Nie wiedziałam o co chodzi. W każdym razie dłużyło się, dłużyło, przysypiałam. Ten pobił tamtą, a tamta rzuciła się z butelką. W końcu wezwano mnie bliżej. Zaczęłam opowiadać, jak mąż przyjaciółki odnalazł na Naszej Klasie koleżankę z liceum, wziął milion franków kredytu i ulotnił się jak niebieski ptak do NY. Uśmiechali się do mnie z powątpiewaniem, ale kiedy pokazałam dokumenty, słyszałam już tylko pomrukiwanie klimatyzacji. No i Paddy krzyknął moje imię. Zerwałam się na równe nogi i nie wiem, po jaki gwizdek byłam w tym sądzie.


39 komentarzy:

  1. Jednak przed snem stanowczo polecam ciepłe kakao :))))
    Powinnaś po nim zaprzestać nocnych wizyt w sądzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. goraca czekolada jest lepsza...i sady sie po niej nie snia ;)

      Usuń
    2. To były trzy minuty nad ranem, pomiędzy budzikiem, a Małgosiu wstawaj :)

      Usuń
  2. Podpisuję się obiema rękami pod tym kakao ;););)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już wiem :) kakao a nie kawa z mlekiem :)

      Usuń
  3. Wolałbym amerykańskie sądy od moich zombie.
    Nie wiem czy kakao załatwi sprawę ale polecam również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był pierwszy raz, ja zazwyczaj latam w czasie drugiej wojny, a tu nagle amerykański sen, no nie mogę sie pogodzić, bo tam akacje akurat kwitły i ten zapach...

      Usuń
  4. To jest niesprawiedliwe! Nomen omen. Sprawiedliwosć, sąd, te rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak to przez pana Paddy nie doczekałaś się wyroku! A temu mężowi koleżanki to się należała przecież sprawiedliwość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej dzisiaj wystarczyłoby, żeby spłacił kredyty, bo niestety spłącanie spadło na jej głowę

      Usuń
    2. czyli to historia prawdziwa ta miłosc z internetu?

      Usuń
    3. wszystko jest tam prawdziwie w tym śnie, oprocz sądu w stanach i mnie tam

      Usuń
  6. Fajny sen, taki amerykański....:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mówiłam płynnie bez zająknięcia, a przecieć nie jest prawnikiem, chociaż zodiakalną wagą :)

      hehe

      Usuń
  7. Zamiast miliona franków przesyłam milion uśmiechów :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyproś sobie sen w odcinkach. Czasami to działa. Wtedy się dowiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem przekonana, czy chciałabym wiedzieć, co dalej...

      Usuń
  9. dałam się wkręcic w tą opowieść! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać, że się odrobinkę zestresowałam... że jakieś kłopoty się dopadły... że przykrości...
    Ale to tylko sen :) I narobiłyście mi ochoty na kakao... :)

    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż sen, historia jest jak najbardziej prawdziwa, tylko ja nie poleciałam do US szukać tego frajera

      Usuń
  11. Moja mam mówiła: "ciało śpi, a dusza idzie na pierdoły" ;-) Sny bywają często dziwne, ale ponoć sporo o nas mówią ;-) Może bardzo przeżywałaś tę sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "cialo spi, a dusza idzie na pierdoly" - urocze, pierwszy raz slysze, zapamietam :)

      Usuń
    2. też nie znałam, podoba mi się :) Przeżyłam bardzo, wyjeżdżałam z Polski i musiałam ją zostawić z tym wszystkim, ech

      Usuń
  12. fajny, miewam podobne...
    odcinkowe tez mi sie zdarzaja - ci sami ludzie, te same miejsca, czasami kontynuacja akcji, wiec moze faktycznie wysnisz sobie kiedys to zakonczenie
    a moze pozostanie niedopowiedziane jak wiele rzeczy w naszym zyciu...
    lubisz niedopowiedziane sytuacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez kilka lat śniałam drugą wojnę, byłam jak wszyscy Bondzi razem :) labo fantastyczne akcje, zagada ziemi, a ja wciąż ratowałam ludzi...

      lubię wiedzieć, ale nie naciskam, wiem, że nie wszystko da się wytłumaczyć i nie oczekuję zbyt wiele od ludzi, no może oprócz lojalności :)

      Usuń
  13. Takie wejście w wyrazistą przestrzeń społeczną i architektoniczną jest bardzo absorbujące. Szokiem bywa impuls do pobudki. Wydaje się, że trzeba tam zostać. Pomimo świadomości, że to sen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nawet czułam zapach akacji i opowiadałam po przebudzeniu Paddy'emu, że to mój zapach z dzieciństwa, Sny pachnące, chociaż męczące :)

      Usuń
  14. a to nie masz tak, że za sen jeden drugi, znów pojawi się sen jako dalsza odsłona np. tego z sądu?:) Ja miewam dalsze części snów, nawet, gdy ich nie oczekuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak, ale ten sen znam z życia, więc wolałabym go nie kontynuować :) i tak nie kończy się tak jakbym tego pragnęła. Wojnę śnię w odcinkach od lat, i latam, latam, latam :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.