piątek, 18 października 2013

Ograniczenia






Kiedy matka Sary zniżała głos, zaśmiewali się i krzyczeli
wszyscy z sąsiedztwa. Podobno była dobrą matką, nie pamiętam,
żeby jej dzieci lgnęły do dziury w ogrodzeniu, wymykały się na drogę,
by zobaczyć samochód ojca, jego zmęczone oczy.

Magnolia na ścianie, w ogrodzie trampolina,
zarastają mchem. Nikt nie przewidział, że w następnym roku
matka Sary zachoruje na melancholię i wyjdzie z domu
w niewiadomym kierunku.

Wiosną, w zielonej sukience. Wysłucham przekleństw
przerywających emisję telewizyjnych oper mydlanych,
Sara palcem obrysuje usta i policzy myśli,
barwne i zalotne.


wiersze z tego cyklu od najstarszego

http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2013/02/o-zrozumieniu.html

http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2013/03/nosorozec-nie-zapomina.html

http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2013/05/kamstwo.html

http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2013/06/proba-uwagi.html

4 komentarze:

  1. Mierzyłam dziś sukienkę w grochy. Zupełnie nie jesienną. Grzeczną. Czy to nie dziwne, że pomyślałam wtedy o Tobie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ooo połaziłabym z Tobą po sklepach :***

      Usuń
  2. "Zapamiętałam się w robocie" aż tak, że zaniedbałam zaglądanie nawet do Ciebie :/ Chyba tracę zdrowy rozsądek, czas zwolnić chociaż trochę.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.