sobota, 19 października 2013

Dzień w kolorze blue

Rhino od Katarzyny Tchórz


Od kilku dni mam bardzo intensywne sny. Kiedyś nie rozumiałam ludzi, którzy opowiadali, że śnią im się pisarze, poeci, piosenkarze, aktorzy. Przez wszystkie lata miałam sny ze sobą w roli głównej i z ludźmi bezkształtnymi, albo bez twarzy, czasami zwracałam się do nich po imieniu, albo z takimi, co już umarli. Przez kilka lat śniły mi się wojny w odcinkach. Latanie. A ostatnio sen po śnie, nawiedzili mnie Konrad Wojtyła i Jacek Dehnel. Ręce mnie rozbolały od tych rozmów, rozbolała głowa i w ogóle. Powiedziałam sobie dość, żadnych snów. Jest pełnia, więc poczułam, że coś jest na rzeczy. Rano starałam się wstać prawą nogą. Niby było cacy, do czasu. Najpierw mąka. Rozsypała się i poczułam, że to dopiero początek tego nieszczęsnego udawania, że się wstaje prawą a nie lewą nogą. Ukręciłam biszkopt i kiedy już wlewałam do formy, przez nieuwagę część znalazła się poza formą. No mistrzynią jestem, nosorożcem w składzie ingrediencji. Posprzątałam mąkę, starłam blaty, wyczyściłam zlewozmywak, podłogę, szafki. Wszystko. Odlałam mleko do kremu, wstawiłam do garnka i poszłam sobie. Obejrzałam kwiaty, pogoniłam muchę, sprawdziłam przepis na roladę w Internecie. Coś huknęło. Pobiegłam na piętro. Sprawdziłam pokoje, łazienki i kiedy już schodziłam na dół, olśniło mnie: mleko! Zbiegłam do kuchni, a tam nad garnkiem unosiła się powłoka piany. Garnek Zeptera sprzed stu lat i proszę bardzo, nie wykipiało, ale wyparowało. Więc od nowa, wlałam mleko do nowego garnka, ale już stałam i pilnowałam. W tym czasie zerwał się wiatr i deszcz zacinał wprost do łazienki. Nie wierzyłam w to, co zobaczyłam, ściery i zmywanie potopu. Poczułam w sobie coś, co jest pewnego rodzaju otępieniem, ale bez histerii, mechanicznie, jak robot, jakby wszystko działo się poza mną. Dobra, czas na rzucanie biszkoptem. Czy może mnie jeszcze spotkać jakieś nieszczęście? Rzuciłam dokładnie jak było w przepisie. Jednak po chwili pomyślałam, że może za słabo, tak jakoś dziwnie z tym rzucaniem. Rzuciłam jeszcze raz, dla pewności. Wstawiłam ponownie do piekarnika i uchyliłam drzwi żeby stygł powoli. I dalej brnęłam w tym lewackim dniu. Marcepan sobie, ja sobie, trudno. Później chłopcy wrócili do domu, ogarnęłam się i poszłam przed siebie. Aaaa, biszkopt wyszedł idealnie, krem również, rolada, a te inne męczące sytuacje zniknęły. 




33 komentarze:

  1. Pozytywny wpis - dzięki ;)
    /ostatnio tak szybko zasypiam, że sny za mną nie nadążają :)/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, więc wypoczynkowego snu Ci życzę :)

      Usuń
  2. biszkopt o ziemię?

    p.s. z tą lewą nogą czy prawą, mam podobnie. Pełnia. Rany! Nienawidzę tego łysego huncwota i zasłaniam szczelnie rolety! Niewiele pomaga, jak nie łyknę procha lub nie zapiję chmielem - klapa, nie śpię i potem chodzę jak zombie;( Wczoraj łyknęłam 3 piwa i co? Nic. Kaca nie mam, ale i tak wyglądam jak po całej beczce piwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję wino kochana, może dzisiaj będzie lżej

      nie wiem jak wyglądam, zamalowuję się :)

      Usuń
  3. Siła złego na jednego:-)
    A co do snów, to ostatnio dużo śnię i może jestem tak zmęczony, bo sytuacje i postaci najróżniejsze przyłażą do mnie nocą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ciekawe co się śni mężczyźnie zmęczonemu :)

      Usuń
  4. Ciasto... kiedy pieklam... nie przypominam sobie...
    A sny, owszem mam, zawsze kolorowe...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upiec zasze coś możesz :) a śnić będziesz czy chcesz, czy nie :)

      Usuń
  5. haha ja też rzuciłam 2 czy 3 razy,tak dla pewności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że nie tylko ja miewam chwile zwątpienia :)

      Usuń
  6. Od wczoraj z przejęciem śledzę wzmianki o rzucaniu biszkoptem - fascynujące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzucanie to dla mnie niezwykłe odkrycie - pierwszy raz byłam zadowolona z upieczonego biszkoptu :)

      Usuń
  7. moje sny ostatnio - jak wiesz - są szalone :)

    cicho

    OdpowiedzUsuń
  8. może pytanie durne....ale jakie rzucanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest przepisz na biszkopt rzucny http://www.mojewypieki.com/przepis/biszkopt-przepis-ii

      dzięki temu, że od razu gorące powierze wydostaje sie z biszkopta i ciasto nie opada, jest idealne :)

      najlepsze ciasto do tortu jakie jadłam :)

      Usuń
  9. Biszkopt snem poganiany i co? I udany!
    Kiedyś spisywałam swoje sny, no powiem szczerze niezła -f by to powieść była.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakos mi sie ten Twoj dzien skojarzyl z Muminkami. To pewnie przez ten biszkopt :) Rhino piekny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak na to nie popatrzyłam, a powinnam :)

      Mama Muminka :)

      Usuń
  11. Sny mam na ogół takie, co to usiłują rozsupłać naplątane emocje. Czasem się im udaje, a czasem są symboliczne do zbyt wysokiej potęgi; ale i tak budzę się z poczuciem, że jestem blisko.
    Biszkoptu nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech, blue blue blue :) pachnie ciastem .......

    OdpowiedzUsuń
  13. Bez przesady z tymi nieszczęsnymi nieszczęściami. Aczkolwiek bardzo mi się podobają te krótkie formy/opowiadanka/perełki. Cholera wie jak toto nazwać. U mnie podobnie chaos dnia od nitki zaczął zwijać się w kłębek nieszczęść na którego końcu pojawił się zepsuty aparat. Przestał robić zdjęcia. I po kłopocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to z tym aparatem, to naprawdę wielkie nieszczęście,
      migawka ma swój przebieg i potem nowy wydatek.

      Usuń
  14. a mi sie spodobało nazwanie złego dnia -dniem lewackim. Bardzo trafne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawsze jeszcze przez uchylone okno mógł wpaść przerażony i ogłupiały ptak - za cholerę nie wiem, czemu ta absurdalna mozliwość właśnie, w takich dniach jak Twój, zawsze napawa mnie lękiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kilka razy ogłupiałe ptaki odbijały się od szyb w moim domu, wprowadzjąc domowników w osłupienie

      więc rozumiem lęk

      Usuń
  16. Mnie wciąż coś się śni. Żartuję nawet, że kładąc się spać - idę do kina:)

    OdpowiedzUsuń
  17. czytałam i czułam się jak w fotoplastykonie, z mnóstwem kolorowych obrazków jeden po drugim.... niebieski tez przemknął, ale w lazurowym odcieniu, chyba wyobraziłam sobie tak glazurę w łazience ;)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.