wtorek, 27 sierpnia 2013

Different Pulses



Tego lata przydało mi się kilka książek. Nie tylko do podpierania trzaskających drzwi. Nie tylko do suszenia liści, kwiatów, podobnie robił mój mąż, kiedy nie patrzyłam. Później, znajdywałam rumianki, jakby przewidział moją niestrawność w tym miejscu, albo kwiaty kopru, jakby wiedział, że zbliża się koniec świata. Rasputin przepowiedział koniec na 23 sierpnia, więc przechodzę do listów, gazet, w myśl zasady - czytać cokolwiek. Żyjemy? Żyjemy! Pamiętam, że w dzieciństwie interesowałam się przemówieniami, wyczekiwałam na sprośne fragmenty, anegdoty. Z wiekiem zrozumiałam czym są sprośne fragmenty, wolałam je w sypialni, chociaż dzisiaj nie wzbudzają już takiego podniecenia. Jest kosmos. Kosmos rejestruje mój ruch, więc się nie ruszam. Opowiadam w myślach bajki, po raz pierwszy w życiu zajmuję się czymś pożytecznym, przypominam sobie jak szyć. Łączyć nitki, łatki, wymyślny splot i przeplatam się przez niego, i co? Wtedy kot potrząsnął głową trzy razy, nabrał w pyszczek owadów i znikł za szafą. To było fascynujące, kiedy spadły tomy: 
Tysiąca i Jednej Nocy,
Kocia Kołyska, 
Szklany Klosz.
Po chwili, mucha uciekła ile sił w skrzydłach. Kot zepsuł obraz i zostałam z rozsypanymi liśćmi. Nawet nie potrafiłam się pozbierać. Ruszyć z miejsca. Po co się spieszyć? 
Trzymam w ręku materiał, chcę krzyczeć.


Mam nadzieję, że Aleksandra Kaczkowska znajdzie wdzięczniejsze radio. Jeśli nie dziś, to jutro opowie nam o wszystkim.



21 komentarzy:

  1. Podniecenie w ogóle najłatwiej jest wzbudzić na początku. Ostatnio dużo o tym myślałam. Gdzie pouciekały moje podniecenia, i te wyrafinowane i te żałośnie babskie, tkwiące korzeniami w wieku lat nastu.

    W istocie zasugerowałaś, że mogły się zasuszyć. Bardzo mnie to ucieszyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zasuszanie, to min. pojęcie weterynaryjne (mam kolegę weterynarza i często je słyszę u niego w klinice,) ale nie wiem czy jest pocieszajace w przypadku kobiet!

      Usuń
    2. :)

      Lepsze zasuszanie niż pęcznienie, w przypadku kobiet.

      Usuń
    3. czasami "pęcznienie" przynosi nową rzeczywistość!

      Usuń
    4. E - myślę, że wszystko zależy od nas i siedzi w głowie

      Andrzej - niech pęcznieją te, które muszą i zasuszają te, które chcą

      każdy ma inne potrzeby, możliwości, chęci

      Usuń
  2. Niestety tak jak piszesz: ruszyć z miejsca trudno, ale nie bardzo się zgadzam, że nie ma co się spieszyć! Jutro będzie jeszcze trudniej, bo tracimy młodzieńcze zapały, energię, fascynacje.
    O młodość trzeba walczyć codziennie, nie poddawać się, co rano ruszać z miejsca! Walczyć o aktywność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośpiech, to dla mnie coś, co powduje, że przegapiam, czasami coś ważnego, dlatego lubię te wszystkie plany, ceremonie, własne tempo

      walczę po swojemu :P

      Usuń
  3. I smutno się zrobiło chociaż nastrojowo i pięknie.
    Uciekamy myślami od przemijania i tylko czasem ze zdziwieniem, niektórzy z paniką, uświadamiamy sobie, że coś tam już tak dawno...
    A posunięciu w radiowej trójce się dziwię (że tak grzeczno-kulturalnie się wyrażę). Cóż - na układy nie ma rady :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień, no i moja czterdziestka, więc przy okazji zaczynam marudzić

      Usuń
  4. Nie ma po co się spieszyć. Przypomina mi to książkę "Szybkie czytanie", w której mądrzy autorzy próbują wmówić, że można kartkując książkę pochłonąć wiedzę w niej zawartą i ją zrozumieć. Szybko i skutecznie, trwale. To jak szybkie jedzenie, dajesz radę ale układ trawienny nie wyrabia się co skutkuje nazbyt często zwykłą sraczką.
    Nieśpieszność to tatuaż na mojej ręce, codziennie odnawialny. O ile nie zapomnę spojrzeć na rękę.
    Chciałbym Cię czytać w "dłuższych" kawałkach.
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo właśnie, mnie nie idzie szybko i skutecznie, no nie...

      Mam problem z dłuszymi kawałkami, brakuje mi na nie pomysłu, żeby utrzymać napięcie :)

      Usuń
  5. a skąd pomysł, że kwiat kopru jest dobry na koniec świata?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to takie nasze jest, koper rozluźnia, więc takie tam

      Usuń
  6. Ja też suszę liście, kwiaty i zioła między stronicami książek:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja cudowna Babcia mawiała do mnie - Inia, pamiętaj, spiesz się zawsze powoli!
    Wiesz, muszę znów zacząć zasuszać kwiaty w książkach. Dawno tego nie robiłam. Zatęskniłam po Twoim wpisie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i później można je oprawić i stworzyć nizwykły zielnik :)

      Usuń
  8. Jestem typem, który nie lubi się spieszyć co do zasady, choć decyzje podejmuję szybko. Nie lubię tego nakręcania się przez ludzi w życiu i "wiecznego zarobienia". Przywołałaś moją zeszłoroczną lekturę - Szklany Klosz. Pamiętam, że czytałam ją powoli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Decyzję też podejmuję szybko, ale to nie znaczy, że będę goniła w piętkę :*

      Niektóre książki nie można szybko :)

      Usuń
  9. Oczywiście poszukiwacz znaków by uznał, że układ spadających książek jest znakiem. Ja też :)
    Nie potrafię się spieszyć, jestem ślimakiem.
    Oj, nasłuchałam się tego utworu bardzo wiosną.
    Pewnie nigdy się nie dowiemy prawdy w sprawie p. Kaczkowskiej.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozpoznaję znaków, straciłam tę zdolność, poza tym życie to jeden wielki znak :)

      ściskam i pozdrawiam :*

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.