środa, 6 marca 2013

Zielone dni, bujne łąki, pachnące zioła

Zbliża się Paddy's Day. Z tej okazji będziemy świętować bardziej niż zwykle

- eM a może siedemnastego polecimy do Paryża?
- ty naprawdę chcesz żebym umarła?

I tutaj uśmieszek czarci. Od rana jesteśmy zrobieni z kawy, tostów i każde gna w swoją stronę. 

z sieci


37 komentarzy:

  1. nie wiem co powiedzieć, bo jednak moje doświadczenie z umieraniem nie napawa optymizmem, ale Paryż - Tak! Po prostu - daj się porwać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, Paryż zostawiam sobie na koniec :)

      Usuń
    2. zważ, że nawet poeta nie wie kiedy będzie ten "na koniec";)

      Usuń
    3. Małgorzatą w końcu jestem :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja? Nie, no też coś, przeczytaj poprzedni post :P

      Usuń
    2. juz doczytalam :) umknal mi gdzies ten wczesniejszy post...

      Usuń
  3. Paryż, to nie wiem, ale tytuł jaki ... ach!

    OdpowiedzUsuń
  4. Paryż - zawsze!
    Niesamowite zdjęcie (ten kolor wody!)
    U nas na razie żółto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Chicago na Patryka rzeka zmienia kolor na zielony, z resztą nie tylko tam...

      http://en.wikipedia.org/wiki/Saint_Patrick%27s_Day

      Usuń
  5. Skoro kiedyś heretycki pretendent do tronu uznał, że Paryż wart jest mszy, to myślę i wart lotu samolotem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Paryż jest mi dobrze znany, zeszłam go wzdłuż i w szerz, kiedyś nawet pisałam na ten temat. Jednak ten Paryż przez Paddy'ego ma inny wymiar :)

      Usuń
  6. Tak się właśnie zastanawiam - perspektywa śmierci, bo Paryż, czy: bo lot samolotem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w poprzednim poście Paddy powiedział, że mogę umierać po powrocie z Paryża, nie wcześniej

      nie boję się latać, jestem zrobiona z latania :P

      Usuń
  7. chcę na zieloną pachnącą ziołami łąkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już niedługo, po drodze do Venecji kochanie, masz alpejskie piękne :)

      Usuń
  8. Będzie zielono 17-tego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co ciekawe, bardziej na świecie niż u nas :)

      Usuń
  9. Ja z kawy i tostów nie ruszyłabym chyba nigdzie, a o gnaniu gdziekolwiek nie byłoby mowy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że jestem zrobiona z kawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja wciaz czekam na mojego Paddy'ego zeby mnie zabral do Paryza.

    OdpowiedzUsuń
  12. w tym szaleństwie jest metoda: zostańcie w Paryżewie, nie wracajcie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni w roku mogłabym.... obejrzałabym jeszcze kilka miejsc, które były zamknięte dla oglądających podczas mojego ostatniego i jedynego pobytu :*** ale nadrobię, spoko

      Usuń
  13. Do Paryza moge czesto i nie bede znudzona /smiech/!
    A kawa i tosty, i potem kazdy w swoja strone...coz, Paryz potrzebny!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paryżwo - podoba mi się, chociaż kiedyś mniej

      Usuń
  14. oj będzie się działo, już Paddy wie najlepiej co :)
    ja też z kawy, całkowicie chyba, w Paryżewie mogę umierać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paddy zakupił zielone piwo i pierścionek z koniczyną

      tak, będzie romantycznie :)

      Usuń
    2. dzisiaj jest zdecydowanie zielony dzień,wczoraj był różowy.

      tak, coraz bardziej romantycznie... :)

      Usuń
  15. ja dziś z 1iwa,5 kaw wcześniej.... bez powodu.
    Ale ta zielona woda jakoś mi nie pasi Małgorzato@
    Leć se z Paddym do Paryżewa.
    Ja bym też gdzieś poleciała...
    Zmęczonam.
    Brakuje mi zwykłych listów...
    Napisz mi.
    Proszę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pachnące zioła kojarzą mi się z zielnikiem przy jednym z klasztorów w Danii. Wtedy pierwszy raz zakręciło mi się w głowie od zapachów:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Od razu i mnie się zrobiło zielono :-)
    Serdecznie pozdrawiam, miłego popołudnia :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Najpiekniejsze chwile niech spotkaja Cie w Paryzu =)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.