wtorek, 25 grudnia 2012

Opowieść wigilijna


Skończyłam oglądać film, jakiś tam... Święta, magiczne - przez mój jardzik przebiegł facet przebrany za Mikołaja. Nostalgiczne - do chwili, w której dzieci sąsiadów nagle oderwały siedzenia sprzed telewizora i wybiegły na ulicę krycząc: Santi, Santi... Skupiło się na mnie, Santi wbiegł do mojego domu. Brakowało tylko ciekawskich buziek Sary i Maksa przylepionych do szyby. Paddy twierdzi, że rano powinnam im zanieść rogaliki. Dobranoc

27 komentarzy:

  1. Dziś kontynuacja święta obżarstwa, ale w tym roku nie ulegnę pokusom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie? Ciekawe jak długo Ci się udało :)

      Usuń
  2. Fajnie jest tak uczyć się od nowa wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystkiego dobrego w te Święta!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rogaliki koniecznie...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  5. Czystego Dobra i ciepła bożonarodzeniowego w sercu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdziekolwiek jesteś wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za życzenia i pozdrawiam Świątecznie..Wszystkiego Najlepszego!A.

    OdpowiedzUsuń
  8. Małgosiu - wszystkiego ciepłego, słodkiego i pachnącego wanilią:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Santi szanti ommm ;) Świętego czasu doprawionego uduchowionym słowem:)
    buźki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Co masz w tej buteleczce, że Santi próbuje się tam wcisnąć??? ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. próba KKKKKKKKKKKKkkkkkkkkkk

    działa :P

    OdpowiedzUsuń
  12. u nas też taki wylądował i resztki wylizywał ;) słodki buziak po Świętach i pięknego, spokojnego końca roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawiłaś nam dużo radości tym mikołajem, chociaż pingwin też na nas działa :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.