niedziela, 9 września 2012

Do przodu




Kasia maluje panterę, czerwone plamy na skórze,
chwilę przed starością, zmieni kolor włosów,
wciera więcej terpentyny w ręce.

Piszę list.

Pachnie czekoladowym ciastem, sarnie nosy
przy uszkach, drobne palce nawijają loki,
barany z ufarbowanym runem, trochę
szaleństwa. Szesnastolatki, jedna po drugiej

z wytatuowanymi skrzydłami odlatują, zanim matki
wrócą do domu. Chciałbyś abym miała wątpliwości,
linijka po linijce wypełnione pretensjami. Rodzaj zwątpienia
- ręce w kieszeniach, wydeptane pięty.

Co z tego, że niepisanie ściąga usta w grymasie,
kształtuje płótno, grafitową ścianę, biurko
z drewna tekowego. Zapach wosku i resztki pyłu.
Jej drapieżność wyssana z mlekiem, sterczy
sutkami. Przy każdym szarpnięciu.

9 komentarzy:

  1. Tyle obrazów!
    Co by nie mówić, przebija z nich niepokorność :)
    I dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chociaż pokorne ciele, no ja niekoniecznie potrafię :)

      Usuń
  2. "Jej drapieżność wyssana z mlekiem, sterczy
    sutkami. Przy każdym szarpnięciu". <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dobrze móc znowu Cię czytać:)i nie pomiędzy lajkami.. tylko tutaj... pozdrawiam Cię ciepło..powoli wracam..:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zmarszczek dostanę, tak się skupiam przy czytaniu.
    Przemawia do mnie zdanie o wątpliwościach wypełnionych pretensjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy podobnie :) staram się nie marszczyć :P

      Usuń
  5. Poczułam czekoladowe ciasto, pochylona nad kartką Twojego listu
    i wyciągam ręce z kieszeni... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. usiądź na chwilę, właśnie palimy w kominku - klimat jest :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.