piątek, 15 czerwca 2012

Rozpoznanie



Na zdjęciu X ludzi, pozostałych nie widać.
Nie pamiętam, kto był córką piekarza,
Y przynosił chleb. Oranżadę zawsze babcia.
Tylko żołnierze byli silniejsi, kiedy obsiadaliśmy
schody, po zupie na kościach lub zacierkach na mleku.

Ograniczaliśmy się do śpiewania refrenu,
dzisiaj każdy nuci słowa w języku,
który po swojemu odmienia. Czytam listy, aż gasną
światła.


12 komentarzy:

  1. dzisiaj każdy nuci słowa w innym języku - istna wieża Babel.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny, jak stara fotografia.
    Nie wiem gdzie podziały się listy z mojego życia. Ukryłam je zbyt dobrze przed sobą?
    Czy dzisiejsze poczucie wspólnoty jest inne?
    Bo niemożliwe żeby w ogóle go nie było. Mam taką nadzieję ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bardzo się podzieliło, a ludzie nie mają do siebie zaufania :*

      Usuń
  3. Nie dostawałam w życiu zbyt wielu listów, i jakoś rzadko bujam we wspomnieniach.
    Kiedyś dostałam sporo ładnych maili, może trzeba je było wydrukować... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pisałam dużo i dużo dostawałam, później mi przeszło...

      Usuń
    2. aaaaaaaaa i publikuj, chętnie poczytam :*

      Usuń
  4. Bardzo refleksyjny, liryczny. Lubię takie wiersze. I ta ostateczna samotność poruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię czytać listy, z braku normalnych papierowych, pachnących nawet te elektroniczne. Nawet jeśli sa w różnych językach:)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem koszmarnie sentymentalna...trzymam stary pamiętnik i listy od chłopców, zeszyt z moimi opowiadaniami o miłości, wierszami i zeszyt z aforyzmami oraz tekstami spisanymi ze ścian... :)
    Twój wiersz też sentymantalny...batdzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.