środa, 27 czerwca 2012

Pomiar ciśnienia




Spotkałam młodą parę fotografowaną przy zamku,
jakby jego rolą było tło obszernej dokumentacji.
Nad Odrą, której prawie nie widać, siedzą wędkarze
z termosami kawy z rumem i wypchanymi kanapkami
- tworzą na wodzie ławice z papierosów.

Zakurzone plecaki - dygresja na temat popiołu.
W pobliżu mostu ktoś wyrzucił wiosło, wrócił
tramwajem, a kiedy żona zapytała, skąd w spodniach
tyle dziur, wylazły potwory wyłowione z dna języka.

O tej porze młodzi wyjeżdżają na weekend,
a niepotrzebne przedmioty dopinają do śmietników,
wtedy nikt nie chce przejść obok. Tego od puszek
nie było już trzy dni, więc kolejne wrzucam do worka.

Z okna na czwartym piętrze dostrzegam jeszcze coś
i idę, chociaż zabieg na kolanie utrudnia chodzenie
- w zwyczajny wieczór szukam i już wiem, że nie zdążę
przed światłami - zmieniają się jak w kalejdoskopie.


15 komentarzy:

  1. zostałem delikatnie nastrojony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nastrojenie w lecie wymóg konieczny

      Usuń
  2. U mnie wszystko zakurzone: a plecaki i walizki przede wszystkim :) Jeszcze trochę ...
    pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przenosi...w czasie i wspomnieniach..

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie pomyślałam, że chętnie posiedziałabym nad rzeką z tymi wędkarzami. Rzeka zawsze jakoś tak dziwnie nastraja, przyjemnie zazwyczaj, jeśli płynie spokojnym nurtem.

    Tym razem nie czuję potrzeby marudzenia, a do tego, do którego czułam potrzebę, jeszcze wrócę, jak się nastroję odpowiednio ;)

    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeka wprowadza w fajny stan... rozumiem tych panów, którzy przesiadują tam godzinami, bo przecież ryby z takiej Odry szczecińskiej to raczej do jedzenia się nie nadają. Dostrajaj się, dostrajaj :)

      Usuń
  5. Ostatnio takich właśnie dwóch wędkarzy fotografowałam, tylko rzeka inaczej się nazywa - Warta:)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niecodzienne okruchy codzienności...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadlam tak na chwilke zeby sie wyciszysz i nacieszyc dusze cudnymi slowami...Serdecznosci

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi wędkarze od zawsze siedzieli nad Wisłą. Ludzie układali się piętrowo - najniżej wędkarze, wyżej chodzący i rowerzyści, na najwyższym poziomie , staruszkowie grający w szachy i jakieś tajemne gry karciane. Przypomniały mi się klimaty pod mostami i w przejściach podziemnych nad rzeką. Miasto mocno siedzi we mnie. Poruszyłaś mi coś tymi obrazami.
    Na jakie światło chciałaś zdążyć? Ja lubię pomarańczowe.
    Grafika, jak podwojony Morka, z Kolskiego ...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.