czwartek, 15 marca 2012

oddalenie






bałagan jest potrzebny
jak niebieskie latawce między cieniami
które odnajdują mydlane bańki
zanim dotrą do brzegu
znikną rozmazane na twarzy

dzieci mogą długo wytrwać w błocie
choć trzeba je kiedyś zebrać
Eufemia na moich oczach nadmuchała żabę
nic się nie stało ale przyspieszyłyśmy w biegu

innym razem wyjadała korniki
śliskie od płaczu kurczyły się w palcach
pragnęłam ją przytulić wtedy zauważyłam
tylko połamane listwy
sznurek splątany z butami do wspinaczki

* Obraz Pamela Wilson

17 komentarzy:

  1. Mam nadzieje że z żaby zeszło............:)
    buziaki:)
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  2. a co na to Malina.....ciekaw jestem...:)
    R

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wzrusza ramionami, no co można na odległość, no co?!

      Usuń
  3. taki rozmazany i ciepły
    wiersz

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak mi się skojarzyło z Eugenią - znaczy Gienią, małą bohaterką "Jasminum" J.J.Kolskiego. Takie rezolutne,niewinne i uroczo szczere dziewczę, ta Gienia. Sama nie wiem, czemu czytając wiersz miałam ją przed oczami. Hm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ją, świetna dziewczynka! Eufemia to taka Gienia!

      Usuń
  5. Kurczę, niesamowite!
    Jest tak:
    bałagan mamy jak nie wiem co (pisałam o nim i pokazałam w poprzednim poście), a właściwie to siostry i był on nam potrzebny,
    w błocie mogą wytrwać długo. Dzisiaj młodsza zapadła się po kolana, ubłociła, wybrudziła i jakoś nie ciągnęło ją do wyjścia z tej glajdy :-)
    Ty chyba coś wiesz więcej o błocie i dzieciach ? :-)))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci już wyrosły z ubłoconych kolan, chociaż młodej się jeszcze zdarza, mimo, że niedawno skończyła dwadzieścia jeden lat... nadmuchać żabę!

      Usuń
  6. Lubię bałagan:) Nazywam go porządkiem inaczej.
    Lubię też Twoją poezję:) Jeszcze jej nie nazywam:) Uczę się jej...
    Pozdrawiam Margo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to miłe, tym bardziej, że ja ciągle się uczę!

      Usuń
  7. Z tą żabą to dla mnie hardcore, nigdy na to nie pozwalałam. Szkoda niepotrzebnych cierpień zwierzaków.
    Co do bałaganu - gdzie dzieci, tam jest. :) Taki dogmat!
    pozdrowienia! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto pozwalał, chyba nikt z nas tu obecnych :)

      Usuń
  8. Ładny obrazek z żabiej perspektywy. Z Eufemią lubiliśmy chodzić w zarośla, kiedy mieliśmy po dwa latka. Bawiliśmy się w doktora. Oczywiście Eufemia była pacjentką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dwa latka, to nic groźnego. Chociaż mam uśmiech od ucha do ucha :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.