piątek, 21 października 2011

W końcu idziemy przed siebie.

Myję ulubiony kubek w papugi, który dostałam na urodziny. Przypomina mi Park Guell. Ile mam dzisiaj lat? Tak, załóżmy, że to istotna informacja. Jednak na te kilka godzin zamykam drzwi i wychodzę z domu. Mierzę wzrokiem ludzi na przystanku tramwajowym. Kiedy tramwaj rusza, dwie kobiety nadal się przepychają między sobą. Tabliczka wyraźnie wskazuje wolne miejsce dla matki z dzieckiem. I co z tego. Panią na obcasach bolą nogi. Kobieta przez chwilę patrzy przez okno. Na kolejnym przystanku wyskakuje. Była szybka, nie zdążyłam jej się przyjrzeć, nie wiem ile ma lat. Wychodząc, ktoś dotknął mojej piersi. Dziwnie się czułam. Zaczęłam tęsknić i w ogóle to nie lubię takich dni, a przeciskanie bywa obrzydliwe. Moja córka pachnie wyjątkowo. Kiedy mnie przytula, czuję ciężar. Mój ciężar. Jest ode mnie wyższa. Podobna. Rozmawiamy o uczelni. Szybko oddycha. Nadal stoimy w miejscu. Dzisiaj wszystko zrobimy inaczej. Siadamy w restauracji i zaczynamy od kawy. Później to już nie ogarniam rozmów, bo jest kilku znajomych i mam wrażenie, że każdy z nich coś brał. A może ja tak sądzę, bo wpatrując się w te rozmowy, jestem poza nimi. Atmosfera jest świetna, wszystko dobrze zrobione. Jedzenie pyszne. Wyjście do kina, na "Baby są jakieś inne" - to nieudany pomysł. Na tym filmie, oprócz mnie, nie było nic śmiesznego. Wyszliśmy po godzinie, palimy przed bankomatem i znowu się zamyślam. Tak trudno to wytłumaczyć. Nie radzę sobie z zamkiem. Co chwilę kogoś przepraszam, mam zdeptane buty. Człowiek wraca do domu. Powoli odkładam wszystkie niepotrzebne rzeczy. Myję ręce. Przebieram się w dres. Nastawiam kolejną kawę. Piję w ciszy, gładząc kciukiem Arę. Czy w Hiszpanii żyją Ary?



27 komentarzy:

  1. Bardzo życiowe :)
    PS świetny kubek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładniutka proza. A " Na tym filmie, oprócz mnie, nie było nic śmiesznego" - to mistrzostwo świata... Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. w Hiszpanii żyją najpiękniejsze Ary na świecie
    już nie podpisuje się anonimowy, bo nie poznajesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Pirenejach jest rzeka Ara, ale nie taką Arę Ci chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka... codzienność? Ale jak opisana!
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo wszystkiego i prawie naraz - jak w życiu. Myśli spisane? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesm, że ary żyją w Australii, w Hiszpanii nie wiedziałam, sorry
    j

    OdpowiedzUsuń
  8. Ara - generalnie - zamieszkuje Amerykę Południową, ale widziałem taką także w Londynie i w Kocborowie.

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ładny wpis, życiowy i na czasie, czuję się ostatnio bardzo podobnie - za często się zamyślam i zawieszam a film faktycznie kiepski

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo ładny wpis, życiowy i na czasie, czuję się ostatnio bardzo podobnie - za często się zamyślam i zawieszam a film faktycznie kiepski

    OdpowiedzUsuń
  11. Elaine - kubek bardzo wygodny - polecam :)

    Barnabo - hehe, wiedziałam, że Ci się spodoba!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nocny - pewnie je do Parku Guell przywieziono razem z kawą :) chociaż kawa w Hiszpanii smakuje mi najmniej :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Iva - no nie o taką, a rzekę muszę zobaczyć :)

    Rodorek - taka niecodzienna codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bibi - niby tak, ale ciągle bym coś zmieniała :)

    Jadwigo - jeszcze lepiej, w Ameryce południowej - głównie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piotr - ten film można obejrzeć za free, ale płacić za niego - to gruba przesada!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ha ha, Ara wiec moja historia ...
    Wnuk 2,5 lata stoi przed ściana i patrzał 1,5 metra wyżej i wymawia tylko PaPagaj i tak w kolko...paluszkiem pokazuje na kartki pocztowe.... Myślę gdzie ty tam co widzisz??? Tam to Kartki dzikiego szwagra z gołymi turystkami z gorącej plaży... A jednak synek sie dopatrzol jednej papugi, tatuaż na pupie jedej z gołych turystek... ;)
    U nas w Mannheim papugi(takie zielone co dużo larma rano i wieczorem robią) żyją w drzewach (w parkach) na wolności... Na zime sobie zrobiły gniazda w izolacjach budynków... ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładne. Taki impresjonizm emocjonalny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. super... I też mam swój ulubiony kubek. W truskawki:)

    OdpowiedzUsuń
  19. To z córką piękne bardzo! Wtedy reszta ma już jakby ciut mniejszą wagę. Przynajmniej przez chwilę.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  20. takie ładne sprawozdanie z dnia. bardzo emocjonalne, przynajmniej ja to tak odebrałam.pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja dzisiaj miałam tak samo. nieudany wypad do kina, przepychanki, obcieranki i zatęskniłam za domem. Tyle, że wskoczyłam w pidżamę i zrobiłam sobie herbatę z mandarynkami i miodem. I wyłączyłam wszystko. delektuję się ciszą. Nie potrzebuję i nie lubię tłumów. I coraz chętniej oglądam filmy w domu, i nie wychodzę na szumne zakupy.
    Doceniam dom ;-)
    Ary nie wiem czy tam żyją, ale jak masz do gładzenia to gładź :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Diesel - aaa, dzieci wiedzą gdzie patrzeć :)


    Ela - coś na kształt :)


    Nivejko - z truskawek, to najbardziej lubię herbatę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. M. - bo z córką to jest tak: dyrektor liceum w którym się uczyła doszedł do wniosku, że moje rozmowy z dzieckiem - to walka tytanów

    charakterki to my mamy :)w końcu maja mama jest góralką!

    OdpowiedzUsuń
  24. El - no takie tam. Dziękuję, że znalazłaś czas :)


    Polala - więc się rozumiemy doskonale, uciekam od tłumów, cenię sobie ostatnio kameralistykę


    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  25. Masz mamę góralkę??? Podhalańską?! Tatrzańską?!

    OdpowiedzUsuń
  26. Bliżej jej do podhalańskiej niż tatrzańskiej, nosiłam kubraczki podhalańskie :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.