piątek, 11 lutego 2011

kryzys







i dlatego wolisz stać na wietrznej ulicy
pochłonięty wystawą YSL w pobliskim centrum
gdzie wszędzie wiszą tabliczki informacyjne
droga ewakuacyjna

a to nie jest tak jak w wierszu
Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.

można się odwrócić od dębowej szafy
i na pięcie w gabinecie szefa
od żebraka w przejściu podziemnym

zapytałeś
wyjaśniłam

tam gdzie umierają pragnienia
nie ma napisów końcowych



10 komentarzy:

  1. .zaraz się rozpłaczę ..jakaś melancholia mnie ogarnęła..cóż taka moja interpretacja ..buziak!

    OdpowiedzUsuń
  2. niedobry wiersz na dzisiejszy dzień, od samego rana chce mi się płakać, a tu jeszcze to.. w końcu popłyną

    OdpowiedzUsuń
  3. No- jak można Naród w taką melancholię wpędzać???!!! Tom wróci, plakać nie musimy... Pozdrawiam. Ze słońcem, które- jak śnieg- właśnie wpadło z wizytą...

    OdpowiedzUsuń
  4. "tam gdzie umierają pragnienia
    nie ma napisów końcowych"
    Przy całym niezbyt optymistycznym charakterze, końcówka rewelacyjna - jak motto, epigram, sentencja.
    Szacunek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też mi się końcówka podoba!

    p.s. Margo :) chętnie spróbuję nalewki:) aż normalnie się rozmarzyłam jak pomyślę jak może smakować:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ileż w tym smutku... I takiego niedokończenia, niedomknięcia, jak zawsze kiedy brak końcowych napisów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaheeera - no to cierpliwości :)

    Barnabo - Tom ze swoją Angeliną od dzisiaj wypinają pupy na plaży... takim to dobrze, więc trzeba nadrabiać miną :)

    Bibi - wzajemnie, szacunek :)

    Elu, a może jedynie brak zrozumienia dla wzajemnych potrzeb? Zabrakło poddaństwa.

    i tyle

    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem i czytam, czuję, chociaż nie wiem, co jeszcze można powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.