piątek, 23 lipca 2010

Ludzie nie są jednakowi, ale mają prawo tak myśleć

Kiedy człowiek głodny, to zły. Kiedy śpiący, to nieprzytomny. Kiedy chory na anginę, to nie do zniesienia. Proces twórczy wtedy jest szalony i w efekcie końcowym do niczego. W każdym śnie uczę się latać a w ciągu dnia uczę latania innych. Po lody, po piwo, albo po książki. I nie żeby od razu jakieś ukryte zdolności w czasie gorączki wychodziły siódmymi potami, nie! Przypomniał mi się esej „Poeta jako człowiek pierwotny” – gdyby tak zebrać do kupy wieszczy narodowych, okazałoby się, że owszem, każdy na swój sposób był do niczego. Taki Mickiewicz, wieszcz pisał o duchach, Leśmian też o nich wspominał i o dziewczynie młodej, jako swoistej muzie do tkania opowieści o śmierci. Szekspir pojawiał się i znikał i dzisiaj, kiedy czytam o niezwykłych bohaterach, popadam w stany urojenia totalnego, szczególnie po „Śnie nocy letniej” – w tym upale na szczęście nie czuję się odpowiedzialna za latające duchy. Blake nie bał się Boga, a do mnie się zwraca, dziecko – bój się Boga. No, ale, co ja temu Bogu uczyniła, że mam się bać? Moje widzenia świata nowoczesnego jest inne niż wymienionych panów, na swój sposób zafascynowani kulturą plemienną uczyli latać swoich czytelników, a ja co? ani szamanka, ani poetka. Współczesność zapadła na moim zdrowiu, nie znam się na horoskopach, żyję zgodnie z naturą i nie udzielam się społecznie. Porównuję ludzi do stworzeń wszelkich i upraszczam byty wskazując palcem gdzie mnie boli. Nie jestem jak Nietzsche, nie dostrzegam w człowieku pokładów nieszczęść i nie znikam z życia bliskich ludzi tylko dlatego, że strach powinien wyzwolić we mnie myślenie, że jak oni są nieszczęśliwi, to ja również będę, nie! Chociaż, zauważyłam, że kilka osób odcięło się ode mnie, mam tu na myśli przyjaciółki, psiapsiółki, które zabobony dopadły i moim nieszczęściom przypisują magiczne znaczenie, tak, teraz rozumiem ich milczenie. Pewnie boją się, że to zaraźliwe, te wszystkie okropne rzeczy i stany chorobowe. Budzą w nich strach! Ale co z tym Bogiem! Na Boga, każdy jest inny i ma inny głos, jeżeli go w ogóle ma. Jeżeli mam słuchać tego głosu, to muszę być dzielna, podejmować wyzwania i iść właściwą drogą. A wracając do moich wieszczy, gdyby nie zapuszczali się w transgresję, nie było by dzisiaj Makbeta, robaki gnijące na śmietniku byłby robakami, a romantyczne poematy nie wzruszałby do łez. Poeta musi być historykiem, teologiem, uważnym widzem, klaunem, musi być świetnym muzykiem, mieć coś z Edypa i Safony, być jak król Lear i Merlin Monroe. Mało tego, powinien być artystą i biologiem, nie mylić jagód z trującymi owocami i wiedzieć, kim był Żwirek i Muchomorek, nie bać się „spelować” i świadomie używać języka we francuskim. Przede wszystkim nie być monotonnym i bezsensownie nie wzorować się na skończonych dziełach ojców. Kim jestem? W świecie tak niestabilnym i złym jestem nikim. Wbrew opozycji i krytykom, zatrzaskuję się świadomie w mojej klatce i beztrosko macham nogą. Bo człowiek chory, to nieszczęśliwy, a i tak nikt mnie nie zrozumie.

10 komentarzy:

  1. Niczym mały trybik, zataczający kręgi. Czekający dnia, aż turbina pokryje się rdzą uniemożliwiając potem wykonania jakiegokolwiek ruchu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Że niby gorączka jest:
    a) chorobowego stanu
    b) stanu ogólnego, czyli taka jak u wszystkich ostatnimi czasy
    c) twórcza

    bo ja widzę tu wyraźnie b oraz c, lecz jeśli jest to a, to wynika z niego c - przynajmniej mi ta zasada jest znana :) natomiast b to już chyba pandemia!?

    To ja, robaczek (zawsze lepiej niż robal, którym bywałam w pracy:/)

    OdpowiedzUsuń
  3. po co chora? ja się pytam...:) podoba mi się Twoje poczucie humoru z lataniem..innych oczywiście..chociaż powiem Ci, że jak się człowiekowi śni, że lata..to znaczy 'coś' dobrego dla niego ..nie wiem co..ale przekazała mi to mama... mamie babcia..you know...ludowe odczytywanie snów..Trzymaj się! A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyżbyś padła ofiarą klimatyzacji i lodowatych napojów? A idę o zakład, że dziecku to mówisz: "nie pij zimnego z lodówki, bo się przeziębisz".
    Kuruj się, kuruj :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szekspir Kozidrakiem literatury wyspiarskiej?
    Świetny tekst.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Magenta, nie nie, moja córka ma dwadzieścia lat, mieszka u siebie i pije, co chce, a synowi kupuję codziennie lody, mało tego, pikę piwo podmrażane nawet w czasie anginy... takam bestia... angina to wynik imprezy i spania na plaży a klimę mam na co dzień od dziesięciu lat - więc to nie to! Hehe, przerwa w śpiewaniu mi bokiem wychodzi :P

    Moniq - już mi lepiej, ale dalej marudzę :P

    Pechłko, no po co? Tak dupnie, ale co tam :) Dobre latanie, to jest coś :)

    El - lepiej mi :)

    Mufko - Ty to potrafisz mnie dowartościować :*

    dziękuję mili, wsparcie w chorobie to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, bo przeczytałam, że już Ci lepiej! Powodzenia! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Może nawet - Ty! Kto wie? Wszyscy jesteśmy tylko przechodniami. A to, któremu tryby szybciej zardzewieją zależy tylko od kaprysu sił wyższych! Pozdrawiam w miarę optymistycznie!!!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.