Zdjęcia powyżej zrobił Paweł Dąbrowski.
9. września Księgarnia Hiszpańska i piękna księgarka Ewa. Cudowna istota, jeżeli tak można napisać o pięknych kobietach. Co za miejsce. Hiszpania w moim sercu. Spotkanie poprowadził Jakub Skurtys. Właściwie spotkaliśmy się pierwszy raz, a rozmowa od początku popłynęła naturalnie, jakbyśmy znali się od dawna. Jakub niezwykle merytoryczny, przyjazny, uważny. No, lubię człowieka. Dzielił nas stolik z lampką i może dobrze, bo trochę mnie nosiło. Publiczność ulubiona, bo się nie nudziła. Reagowała, śmiała się, była obecna. A ja bardzo potrzebowałam takiego kontaktu. Momentu, kiedy człowiek coś mówi, a po drugiej stronie nie ma grzecznego milczenia, tylko śmiech, zdziwienie, pytania, komentarze. Te ubawione i radosne reakcje na moje wypowiadane czary-mary. Wcześniej spotkałam się z Mirkiem Antoniewiczem. Zaopiekowana dotarłam na czas do księgarni. I chyba w tym wszystkim właśnie o tę atmosferę pobytu chodzi. No a księgarnia wiadomo, to nie tylko półki z książkami. Można wejść, kupić, zapłacić i wyjść. Ale można też wejść i poczuć, że chce się zostać, porozmawiać. I widać było, że książki są tam czymś więcej niż towarem ustawionym grzbietami do człowieka. Atmosfera miejsca ma znaczenie. Dla autora, czytelnika, rozmowy i dla tego, czy ktoś wróci w to miejsce.
Na kilka chwil spotkałam się z kuzynką kuzyna. Nie jesteśmy rodziną, ale czujemy więź. Uwielbiam ją.
W Warszawie nie było inaczej. W miniony piątek spotkałam się z Anną Matysiak, moją wydawczynią z CONVIVO. Anię poznałam wirtualnie czternaście lat temu. Doliczyłyśmy się tego nad strąkami edamame, bo najwyraźniej są sprawy, które najlepiej liczyć przy jedzeniu. Zdjęcia zrobiła nam Alex. Czas zrobił swoje, więc aby dalej rozmawiać, przeszłyśmy do Księgarni Czarnego. Piękna księgarnia. Pyszna kawa. Profeska. I przychodzili znajomi. Co chwilę: Cześć! Miło cię widzieć! Uściski, uściski. Lubię takie spotkania, kiedy człowiek przychodzi rozmawiać o książce, a kończy na nadrabianiu zaległości, chociaż to jest niemożliwe, w tak krótkim czasie. Poczytałam, porozmawiałam z Anią o Dla córki mojej córki. Kto był, ten wie. Podpisałam mnóstwo książek. Sophie dostała prezenty, moje niedługo pokażę. Wszystko zapakowałam do pięknej torby Czarnego. I powiem wam jedno: kupiłabym tam ogrom książek. Ogrom. Bo są miejsca, w których chce się być czytelnikiem. I to też jest część książki. Nie tylko tekst, ilustracje, autor, wydawca i okładka. Także człowiek, który podaje ci książkę do podpisania, kawa, rozmowa, światło, sposób, w jaki ktoś cię wita. Niby drobiazgi, a jednak właśnie z nich składa się doświadczenie czytania. Mam ogromne szczęście do ludzi i miejsc. I bardzo to sobie cenię.
zdjęcia poniżej zrobiła Aleksandra Kaczkowska
A autorką zdjęć poniżej jest przyjaciółka mojej bratowej i moja - Beti.























Miałam wyjść, zatrzymał mnie deszcz,więc w telefon zaglądam a tu nowy wpis u Ciebie.
OdpowiedzUsuńWyglądasz bardzo młodo i świeżo:)
Spotkania motywujące na pewno, kameralne i wartościowe, ale ludzie najważniejsi :)
Super:)
jotka
Dziękuję :) tak, spotkania są fantastyczne.
UsuńKiedy sie w czymś uczestniczy to czytanie opisu staje się jeszcze bliższe... myśl o kolejnej książce 😊 . Było pięknie
OdpowiedzUsuńTo ja 😉 Ew.ka ,
Usuńnie zwróciłam uwagi ,
że komentuję jako anonimka
Ewo kochana, jak masz zdjęcia, przyślij proszę :) jeżeli będę mogła udostępnić :P kolejna książka... odpocznę, nabiorę dystansu i wtedy zacznę malować. Cieszę się, że mogłyśmy się spotkać, uwielbiam Cię, list póki co celebruję.
Usuńwidać, że miejsca klimatyczne:-) i ludzie muszą być klimatyczni. Bardzo pięknie wydana Twoja książka i zakładka piękna. Teraz mam czas żeby sie delektować. może wdepnę do Czarnego następnym razem w Warszawie. Uściski
OdpowiedzUsuńoch i wygladasz kapitalnie, Margo, kapitalnie:-)
UsuńDziękuję T, miej przyjemność :)
Usuńniezły maraton. gratuluję wytrwałości. uśmiech na pewno pomaga.
OdpowiedzUsuńLubię taką intensywność.
UsuńWidze ze bylas bardzo bardzo rozrywana I przyjemnie zajeta! Atmosfera jest najwazniejsza:) widac, ze cie cieplo przyjeli:)
OdpowiedzUsuńInnyglos
Tak, w każdym miejscu było przyjaźnie.
UsuńAch, cudnie!
OdpowiedzUsuńKisses
UsuńJeśli będziesz jeszcze kiedyś na spotkaniu w stolicy, to podeślę tam moją ulubioną siostrzenicę. Niedawno podzieliłam się z nią Twoimi wierszami i jest nimi zauroczona:)
OdpowiedzUsuńM
Tak zrobię i dziękuję :)
Usuń