poniedziałek, 20 lipca 2026

Jesteśmy tu sobie




Syn skończył trzydzieści lat. Miło było patrzeć, jak młodzi ludzie potrafią się bawić i świętować. Sophia tańczyła do późna. Oczywiście nie chciała iść spać. Chociaż była jedynym dzieckiem na imprezie, ani przez chwilę się nie nudziła. W Galway było upalnie, noc nie przyniosła ochłody. Zostało trochę tortu, a syn miał już dość świętowania. Posiedziliśmy jeszcze chwilę razem i wróciliśmy do domu. Dziewczyny pojechały na plażę popływać i poleżeć. A ja chyba w końcu się wyspałam. Dzisiaj już wyraźnie się ochłodziło i za kilka dni wróci codzienny deszcz. I jeszcz co do Galway:

To miasto, mój przyjacielu,
jest jak język pełen samogłosek,
których nie potrafisz wymówić.
Ale to w ich cieniu kryje się cała historia:
pomiędzy przypływem a odpływem,
pomiędzy betonem a snem,
który udawał, że jeszcze żyje.

Rok temu zaginął poeta Piotr Kuśmirek. Poznałam go kilka lat temu na moim wieczorze autorskim w Warszawie. Szukano go przez wiele miesięcy. Okazało się, że zginął w wypadku po słowackiej stronie. Nie miał przy sobie dokumentów, więc został zarejestrowany jako osoba NN. Dopiero niedawno udało się połączyć wszystkie nitki, bo rodzina nie przestawała go szukać. Bardzo smutna historia. Tutaj możesz przeczytać jego wiersze - https://opt-art.net/helikopter/7-9-2017/piotr-kusmirek-piec-wierszy/


1 komentarz:

  1. Wszystkiego dobrego dla syna:)
    Myślę, że to my matki powinnyśmy mieć w dniu urodzin dziecka święto, bo to dzień naszego bólu i naszej największej radości:)
    M

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.