Wczoraj w Poznaniu było intensywnie. Kawa tylko w najmilszym towarzystwie. Lody tylko w Słodkiej na Cześnikowskiej. Rozmowy, plotki i sporo zażenowania z powodów… nazwijmy je literackimi, choć w różnych odsłonach. Okazuje się, że można straszyć kogoś sądem i próbować wyciągnąć od niego pieniądze tylko dlatego, że książka została inaczej oceniona niż tego pragnął wydawca. Absurd. Żenada roku i jednocześnie tajemnica poliszynela. Nagłaśniać czy nie nagłaśniać? Pytanie pozostaje otwarte, chociaż rozmawialiśmy z Szymonem i bujaliśmy nogami. Z kolana na kolano, kawa za kawą. Nagłaśniać! Tym bardziej że sama książka jest zwyczajnie źle złożona. Brzydka. W naszym żargonie, powiedziałabym spieprzona i nie ma tu wielkiej filozofii. Jest zwyczajnie brzydka i nie rozumiem, jak można bronić źle składanych książek! Mówię nawet, po tym straszeniu sądem, O B R Z Y D L I W A. Ludzie, którzy za tym stoją też są. I jest tak, że inna afera, którą obgadaliśmy zrodziła się w Bibliotece Śląskiej, i tutaj biblioteka, a raczej ktoś kto zarządza social mediami sam zadbał o własny rozgłos, nie najfajniejszy. A z rozmów wynika, że podobnych historii jest znacznie więcej w tym grajdole. Były też uściski z bratankiem i szybka toaleta przed podróżą. Później śledziłam samolot, w sumie to patrzyłam na niego przez szybę, w którym brat z bratową przez kilka godzin siedzieli na pokładzie i czekali na start. Mam nadzieję, że dostaną odszkodowanie. Kilka godzin w rozgrzanym samolocie, w gotowości do odlotu, to żadna przyjemność. Ostatecznie chyba wystartowaliśmy z Polski niemal w tym samym czasie, tylko polecieliśmy w innych kierunkach. W Dublinie czekały na nas dzieci i wnuczka. Droga do domu nie należała do łatwych (oddechowo). W powietrzu unosił się ciężki zapach tlącego się torfu. Wyspa znowu się pali. Nasze auto po przejechaniu połowy wyspy zrobiło się szare od osadu. Od tygodnia nie spadła ani kropla deszczu i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to szybko zmienić. Ale przecież, jak twierdzą niektórzy, klimat się nie zmienia, to kłamstwa ekologów. Długo na miejscu nie posiedzę. Za chwilę znowu do Was przylecę, do Polski. Festiwal Biała Lokomotywa i książka. Dla córki mojej córki.

a pewnie, że przyjeżdżaj. i pewnie, że z książką.
OdpowiedzUsuń