sobota, 20 grudnia 2025

Rejestracja dźwięku






Piszę, żeby nie ucichnąć.
Słowa dudnią we mnie jak krople o dach,
każda inaczej, choć spadają w tym samym rytmie.

Cisza nie jest brakiem, cisza to głód.
Przestrzeń, która domaga się echa.

Dźwięki uczą dzieci zależności: rzeka mówi inaczej niż ulica,
skrzypienie deski jest także językiem, milczenie
ma różne rejestry. Szorstkie, gładkie, ostrożne.

Świat podsuwa katalog hałasów:
syreny, które nie pytają o pozwolenie,
głosy rozmów przerywane półśmiechem,
szum wiatru jak rozdarta taśma magnetofonowa.

Piszę, żeby zarejestrować własne brzmienie:
chropowate, czasem fałszywe,
ale jedyne, które nie chce być filtrem.
Wiem, że kiedy odejdę, zostanie po mnie częstotliwość.
Niewidoczna, lecz wyczuwalna,
jak ulubiona piosenka puszczona o jedenastej w nocy
z kuchennego radia sąsiadów.

Grawitacja wewnętrzna

Piszę, żeby nie odpaść od ziemi. Każda litera ciągnie mnie w dół,
jakby atrament miał własny ciężar, własne centrum przyciągania.

Grawitacja zna mój wstyd: spuszczoną głowę, garść monet,
które zawsze lądują na chodniku. To ona decyduje, że płacz płynie w dół,
a nie w górę.

Dzieci uczą się od niej pierwszych kroków: jak upadać, żeby się podnieść,
jak rzucać piłkę, żeby wracała, jak wierzyć, że wszystko, co oderwane,
musi kiedyś spaść.

Piszę, żeby sprawdzić, czy można pisać pod prąd siły ciężkości.
Czy zdanie, raz wypuszczone w powietrze,
może zatrzymać się w pół drogi, nie dotknąć dna.

Grawitacja jest ostatnią lojalnością świata. Pilnuje, `
byśmy nie odlecieli od siebie, by nasze ciała, tak różne,
spotykały się w punkcie upadku.

Piszę, żeby pamiętać, że nawet sen ma masę,
a każde kocham ma swój ciężar właściwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.