Rano zerknęłam do sociali i nie wiem dlaczego wpadła mi na wall Pani Rozenek w czymś wielkim na głowie i pomyślałam, że spaceruje gdzieś w Afryce. Poźniej doczytałam, że to kolejna wymyślona charytatywna gala. I tak, nie podzielam zachwytów nad jej stylizacją. Dla mnie to kolejny przykład tego, jak łatwo zamienić cudzą kulturę w scenografię dla własnej promocji. Nazywanie takiego czegoś opowieścią o szacunku nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z celebryckim spektaklem, w którym afrykańskie dziedzictwo staje się dekoracją dla zdjęć na Instagramie.
Historia relacji Europy z Afryką nie jest historią niewinnej fascynacji kulturą. Jest historią kolonializmu, eksploatacji i zawłaszczania. Dlatego przebieranie się za afrykańską arystokrację, królową czy księżniczkę przez osoby, które nie mają z tym doświadczeniem żadnego związku, budzi mój dyskomfort. Zwłaszcza gdy odbywa się to podczas luksusowej gali, na której bogaci ludzie opowiadają o pomaganiu innym. Jeśli rzeczywiście chodziło o uhonorowanie kultury Ghany, można było zaprosić do współpracy ghańskie projektantki, tkaczki, farbiarki czy rzemieślniczki i realnie wesprzeć lokalne społeczności. Można było pokazać ich pracę, nazwiska i historie. Tymczasem dostaliśmy kostium oraz gotową narrację o noszeniu opowieści. Nie, nie nosi się opowieści. Opowieści się zna, rozumie i szanuje. Sama stylizacja nie daje prawa do mówienia o doświadczeniach, których się nie przeżyło.
I jest jeszcze jeden aspekt. Filantropia nie staje się bardziej wartościowa dlatego, że towarzyszy jej spektakularne przebranie za kilkadziesiąt tysięcy złotych. W czasach, gdy wiele rodzin zbiera pieniądze na leczenie dzieci metodą zrzutki w internecie, trudno nie zauważyć kontrastu pomiędzy deklarowaną troską o innych a ostentacyjnym luksusem. Z zewnątrz wygląda to bardziej na pokaz statusu, potrzebę skupienia uwagi i budowanie marki osobistej niż na skromne wspieranie potrzebujących. Afryka została tu wykorzystana jako estetyka. A estetyka to nie to samo co szacunek. Można się zachwycać kunsztem wykonania stroju. Niestety widzę w tym przede wszystkim kosztowny kostium i bardzo powierzchowną historię o kulturze, która nie należy do osoby ją opowiadającej. W 2026 roku powinniśmy umieć odróżniać zainteresowanie inną kulturą od wykorzystywania jej jako efektownego rekwizytu. Poza tym Łatwogag zaprezentował najbardziej humaistyczny sposób pomagania potrzebuącym, bez całej tej luksusowej celbryckiej otoczki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.