czwartek, 2 kwietnia 2026

O zmierzchu

 



Wszystko mówi ciszej, ale znaczenia stają się cięższe,
jakby dzień, zanim zgaśnie, oddawał swoje resztki do depozytu ciała.
Stoję po kolana w tej substancji przejścia, niepewna, czy to jeszcze światło,
czy już jego wspomnienie przesiąknięte kurzem i rozmowami,
których nie dokończyłam.

O zmierzchu człowiek zaczyna przypominać miejsce po czymś ważnym:
po domu, obietnicy, miłości. Miała własny zapach
i teraz wraca jedynie jako ślad na skórze,
niemożliwy do zmycia, ale też niemożliwy do nazwania bez ironii.
Bo jak mówić serio o sensie, kiedy sens tak chętnie zmienia stronę ulicy?

Jest we mnie zgoda na rozkład, choć nie taka, która wzrusza ramionami,
raczej zgoda robocza, tymczasowa, jak umowa podpisana w półmroku,
gdzie litery drżą, a ręka pamięta jeszcze inny język.
Życie nie gnije tu spektakularnie, ono fermentuje, wydziela ciepło,
jakby chciało udowodnić, że nawet rozpad może być procesem twórczym.

O zmierzchu widzę wyraźniej, jak bardzo byłam materiałem:
do deptania, wzruszeń, projekcji cudzych pragnień. Jak łatwo
było mnie wziąć za krajobraz, po którym można przejść, nie pytając
o pozwolenie. A jednak coś we mnie zostało, nie korzeń,
raczej uparta wilgoć, zdolność chłonięcia tego, co nie chce być czyste:
krwi, potu, resztek cudzych snów.

Ironia przychodzi wtedy naturalnie, jak odruch śmiechu na pogrzebie,
nie po to, by obrazić śmierć, ale by przypomnieć jej,
że nie ma monopolu na powagę. Bo jeśli wszystko ma się skończyć,
to dlaczego nie pozwolić sobie na odrobinę bezczelnej radości istnienia
tuż przed zgaśnięciem?

O zmierzchu świat wygląda jak niedokończone zdanie: pełne zawieszeń,
przecinków, fałszywych puent. I może właśnie dlatego nadal w nim jestem,
nie po to, by coś ocalić, lecz by uczestniczyć w tym drżeniu,
w tej chwili, gdy sens jeszcze się waha,
a życie, mimo wszystko, nie zostało odwołane.

2 komentarze:

  1. Kłaniam się nisko, smakując mądrość tych strof, mądrość bez zadęcia, na miarę zwykłego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jotka, ja bym raczej powiedziała: niezwykłego człowieka.
    Czytałam dziś ponownie Twój debiut Małgosiu. Czytałam, szukając pytań, odpowiedzi. Za każdym razem, kiedy tak jest, kiedy zaglądam do Twoich książek, odnajduję nowe rzeczy, jakby otwierały się przede mną okna, przez które widzę jaśniej.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.