wtorek, 10 marca 2026

[X] dziecko patrzy przez skórę


 




Nie wiem, dlaczego dotyk boli. Ale wiem, że niektóre światła
wbijają się we mnie jak drzazgi. Najczęściej rano,
kiedy jeszcze nic nie zostało powiedziane.
Mama mówi, że moja skóra jest jak mleko z odrobiną rdzy,
ale ja wiem, że w niej mieszka różowy z cienia, ten sam
co na palcach, kiedy zbyt długo patrzę na coś czerwonego.
Wszystko zostawia ślad. Palec na szybie. Wzrok w mięsie owocu.
Głos, którego nie wypowiedziało się do końca.
Kolor boli. Niektóre odcienie nie są dla dzieci.
Lazurowa samotność, burzowe wnętrze drzewa,
ten granat, co go nie widać, ale mieszka w plecach,
kiedy jestem sama.
Lubię łączyć kropki na twarzach ludzi. One też mają znaki.
Niektóre są jak mapy, inne – jak ślady po tym,
co chcieli powiedzieć, ale nie wypadało.
Nie wiem, co znaczy dorosła, ale chyba chodzi o to,
że przestaje się pytać, a zaczyna rozpoznawać bez pytania.
Czasem rysuję swoją skórę kredkami. Dodaję do niej słońce,
plamki, które znaczą nie bój się. Czasem zakreślam całą siebie
na niebiesko.
Nie ten niebieski z książek. Tylko ten, co w nim
kiedyś babcia powiedziała: wszystko, co czujesz, ma znaczenie,
ale nie wszystko trzeba wypowiedzieć.




2 komentarze:

  1. Ostatnio boleśnie przekonałam się o tym - nie wszyscy chcą słuchać, co mam do powiedzenia...czasami lepiej pomilczeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w życiu... bardziej obserwatorką. Kiedy ludzie mi nie pasują, są zakłamani i nie potrafią słuchać innych, nie zbliżam się do nich, unikam, milczę.

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.