Przebiega przez tunel, listki niespiesznie poruszają się na wietrze, w stronę oceanu. Leć dziecko, nie skręcaj, nie odbijaj. Raz za razem.
Odkąd gwałtowny haust powierza wypełnił pierwszy raz płuca, otwierają się i zamykają. Na początku nieporadnie. Podobno od wczesnych lat miał jakieś podejrzenie, że należy wystukać każdy dźwięk, wykrzyczeć samogłoski, wystękać większe i mniejsze przeciwności. Dzień za dniem. Monotonnie od rozsypanych mostów, tuneli, fragmentów lasów, linii kolejowych, po zapach kiełkującej zieleni, którą z wiekiem równo przytnie.
Od czasu do czasu woda wypłukuje torf i ametysty, pęknięcia znosi w dół Achill. Kiedy się spotkaliśmy – choroba – pomyślałam i wtedy jeszcze nie wiedziałam, że z gorączką wyśnię ludzkich świętych, a ufność w ich wygłaskane piersi mnie uzdrowi, tchnie czymś ascetycznym albo doszczętnie rozsypie.
Cisza ukojona oddechami, wiatrem i zapachem ziemi. Skały zalane rdzą, przez które przebijają rozmaite przewidzenia, echa, zaprzeczenia. Obraz codzienności, w którym nie brakuje wzruszeń, nienazwanych słów. To nas urządza i określa. Dzieci zbierają kasztany. Pękają orzechy. Obok słoneczniki przerastają murki.
Na Achill zostały nakręcone sceny z filmu "The Banshees of Inisherin", Dom, który widzicie na zdjęciach zamieszkiwał Colm. Relacja Colma i Pádraica jest analogią do wojny domowej, która przetoczyła się przez Irlandię. Film jest realistycznie przygnębiający i mrocznie zabawny, ponieważ ukazuje zawiłości prawdziwych ludzkich emocji. Akcja rozgrywa się na fikcyjnej wyspie, a sceny zostały nakręcone w różnych częściach Irlandii.
Zatoka Keem jest jedną z piękniejszych, chociaż to chyba absurdalne, bo każda plaża/zatoka jest inna i czarująca. Keem słynie z ametystów i ściąga poszukiwaczy tego minerału.
W tym dniu tylko liznęłyśmy Achill, byłam tam kilka razy, następny pobyt planuję połączyć ze wspinaczką na jeden z najwyższych klifów (Croaghaun) w tej części Europy.
Nie wiem kto bardziej do mnie przemawia. Mocniej, kiedy idziemy w prażącym słońcu. W lekkich butach. Długie kroki, cienie. Zapach morwy, wiatru i skóry. Jeszcze ciepłej wody. Nie załapuję się na przypływ, na płonące torfowiska, na nic. Puste kłosy, wyblakłe warkocze. Ludzie ustawiają się wzdłuż muru, pod zamalowanymi oknami. Czekają.
Jak wtedy, gdy rozmawialiśmy o zaćmieniu księżyca, a chmury rozciągnęły się i zawisły nieruchomo. Nie pamiętam kto kogo przegonił. W którą porę roku wpatrujesz się teraz, daleko od swoich, otoczony cedrami albo cisami.
Zależy jak długo patrzysz w jedno miejsce. Pomiędzy zaostrzonymi ołówkami, w grafitowe odbicia palców na listowym papierze. Rozdarłam kopertę. Wiedziałeś, że najchętniej wczytuje się deszcz. Krople układają ciągi czasowników i przymiotników.
Noc w noc, przy otwartych oknach wypuszczałam odpowiedzi. Patrzyłeś czy się unoszą i rozpływają. Wsiąkają w ziemię.










Twoje zdjęcia są takie spokojne i takie niespokojne jednocześnie...
OdpowiedzUsuńTaki mamy czas, pochmurny i deszczowy, ale spokojnie jest, leniwie.
Usuńwakacjujesz widzę. i plany wspinaczkowe bardzo zacne. Zdjęcia jak zwykle piękne. przesycone.
OdpowiedzUsuńPięknie tam po irlandzku. a filmu jeszcze nie widziałam ale zobaczę, jest w mojej głowie.
a ja się właśnie dopakowuję, czapka, rękawiczki, sztormiak :-) i ziuuu
Teatralna
UsuńFilm jest świetny, czarny irlandzki humor, twardy charakter wynikający z wyspiarskiego życia, emocje, mnóstwo emocji związanych z Irlandzką przeszłością. Polecam. Wakacje, człowiek zanim zdąży się rozkręcić, już się kończą.
UsuńI ja filmu tego nie oglądałam. Zerknę, jeśli tylko będzie dostępny dla mnie.
OdpowiedzUsuńNa wakacjach najważniejsze jest chyba zapomnienie o codzienności. Takie wytchnienie dla serca i rozumu:). Moje będą październiku albo wcale:(
M.
Życzę Ci pogodnego października, a film obejrzyj, ciekawa jestem Twojej opinii. :)
Usuń