piątek, 31 sierpnia 2018

Niebieskie żyłki





Nie pamiętam powieści z zimowych wieczorów
albo imitacji płócien, na których rozrzucone dłonie
jak zawsze wyglądały szaro, z domieszką zieleni.
Chciałabym precyzyjnie przyciąć kwiaty,
wjechać bez słowa w oślepiające słońce, nie poczuć

zmęczenia, utraty tchu, zgubić się i odnaleźć.
Rybki w akwarium mijają w oczekiwaniu na tetra betta –
pokarm dla bojowników. Zakładam, że nie otwierają ust i plują
piaskiem, gdy wybuchają ich ciała. Czy wtedy piasek jest piaskiem?

Ubiegłej nocy niezmordowanie ćwiczyłam bujanie.
Huśtawka rozpędzała się i zanim straciła impet, zrozumiałam,
że bez sensu wyłamywać futrynę.

Plamy pokrywają opuchliznę liter.
Kreski drgają, kiedy próbuję odczytać wzrok,
spisaną skargę. Obok drzwi łopata, wieko
pudełka z owadami przesuwa się.

3 komentarze:

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.