niedziela, 13 maja 2018

O uszach


Kwiaty, to nie jest moje hobby. Mogę dla nich wybrać donice, zrobić fotkę i na tym moja rola się kończy. Jak Paddy wyjeżdża na urlop, muszę wtedy je podlewać. Strasznie monotonne zajęcie, dlatego rozkładam  podlewanie na dwa dni. Możliwe, że hodowanie kwiatów uczy cierpliwości. Wiem sporo o ich życiu, jestem ulubioną słuchaczką, ale też do czasu, bo jednak w rozmowach też stosuję umiar. Mamy w domu mnóstwo kwiatów, dzięki nim żyjemy. Diable, na drugim zdjęciu jest listek ułożony na ziemi, ma już dwa tycie uszka, jak powiększysz zdjęcie, to zauważysz. Tak się właśnie rozmnaża uszy. Na innych zdjęciach są już wyrośnięte i pewnie niedługo Paddy przeniesie je do doniczek. Większość sukulentów, które mamy wyrosły właśnie z listków. Rozdaliśmy już sporą ilość sukulentów wyhodowanych w domu. Kiedyś stały u nas specjalne rozsady, ale Paddy doszedł do wniosku, że mamy już ich tak dużo, że nie ma dla nas zbyt wiele miejsca. Ulitował się i teraz mówi, oooo listek spadł i się przyjął. A, że on suchego kija wtyka w ziemię i wyrastają z niego liście... Przybywa nam więc sukcesywnie doniczek. Także ten, dużo cierpliwości i radości z hodowli Wam życzę.

Tego kaktusa nie powinno tutaj być











24 komentarze:

  1. I mnie roślinność zachwyca nie z pielęgnacyjnych powodów. Mam więc dwa rosłe kwiatki w donicach które jakimś cudem wytrzymują moje macosze traktowanie. Ogródek to też nie moja bajka. Tym bardziej podziwiam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podziwiam, doceniam :P robię zdjęcia.

      Usuń
  2. Twój Paddy to jest gość. Mam w domu za dużo, wynoszę do teatru do szkoły...zwłaszcza teraz gdy ogrod wymaga roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy wywieźć do zamku w Birr http://birrcastle.com/, Paddy rozmawiał z tamtejszą ogrodniczką, wszystko od niego chętnie przyjmie, ale nie mamy kiedy tam się wybrać. Takie okoliczności :P

      Usuń
    2. Zamek sam powinien przyjechać po rośliny.
      W końcu Paddy'ego odchowankowie nie wypadli sroce spod ogona! ;-)

      Usuń
    3. Hehe, zamek z przyczepką :P

      Usuń
    4. otóż to niech przyjadą wystarczy, ze roślinięta wymuskane oddajecie

      Usuń
    5. ach i podoba mi się sposób fotografowania )))) ale to już wiesz Margo

      Usuń
    6. :) Wiesz, wciąż się uczę, że ludzie jednak nie reagują tak jak my, Ty, ja. Jak rozmawiam z kimś o kwiatach, i opowiadam, jakie są piękne, że obserwuję jak rosną, itd, a w odpowiedzi odbijam się o pełne niezrozumienie, kwiat to kwiat i tyle. Że tak powiem, wymuskane, w naszej ocenie, to jednak dla innych tylko kwiat. Dziękuję kochana za dobre słowo.

      Usuń
  3. Wybrać doniczkę i zrobić fotkę to nie jest też takie nic:)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak to nie jest porównywalne. Serio serio :)

      Usuń
  4. Jedyne, co martwi mnie w roślinach to fakt, że nie potrafią same przejść w najdogodniejsze dla nich miejsce. Zdają się w tej kwestii na mnie, a ja jestem w rozterce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, u nas też kwiaty wędrują, aż okaże się, gdzie im najlepiej... Wieczorem widzę, kwiat stoi na parapecie w łazience, rano już go nie ma. Takie czary.

      Usuń
    2. Aż się okaże.
      Identycznie!

      I jeszcze: zdjęcia małych "tycieńków" w doniczkach - wzruszające jak zdjęcia szczeniaczków!

      Usuń
    3. Tak, te maluchy są urocze, i tak wszystkich nie odkryłam, bo nie wchodzę do pokoju gościnnego, tam są też cuda wianki :) na parapecie.

      Usuń
  5. Cudeńka cudowności! Z sukulentów udało mi się dotychczas tylko drzewko szczęścia rozmnożyć. Zobaczymy jak mi pójdzie teraz z pozostałymi, jak oczywiście dorosną zakupione dzieciaki. Ale miałam podobnie jak Twój Paddy, tyle że z fiołkami. Z każdego oberwanego listka nowa doniczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz taki dar, to spokojnie, każdy listek się przyjmie :) Podziwiam :)

      Usuń
  6. A, no i zapomniałam dodać, że zdjęcia super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę nie mieć wielu rzeczy, ale nie wyobrażam sobie, aby w moim domu nie było książek i kwiatów. Od jakiegoś czasu bawi mnie hodowanie różności z nasion - mam m.in. tak wyrośniętą w doniczce jabłonkę, adenium i wisterię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... Nie jest tak źle. Kojarzę, co to jest jabłonka ;-)

      Usuń
    2. I wisteria, ale to domowe odmiany Małgoś?

      Usuń
  8. Kalina, jabłonka = jabłoń :D Z pestki wyrosła, wcisnęłam ją po zjedzeniu jabłuszka do doniczki z kwiatkiem, jak wyrosła, to przesadziłam.
    Małgonia, nie domowe ale dają radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś, znalazłam Twój komentarz w spamie, jak to możliwe? Zdolna z Ciebie ogrodniczka :)

      Usuń