poniedziałek, 4 września 2017

Kiedyś spróbuję

Katarzyna Tchórz


Zła się nie ulęknę. Natłok myśli,
opróżnione filiżanki, dopełnione tym, co nie pozwoli
zasnąć. Pewność, że szukanie oznacza znalezienie.
Nie tylko gra może wytrącić z równowagi.

Denerwujące loczki coraz częściej nie pasują do sukienki.
Ktoś nieprzygotowany umiera, potem odradza się po kilku łykach
grzanego wina. Inny podaje kubek z granatowym uchwytem.
Chociaż nie mogą mówić, trwają w bezruchu.

Mnóstwo w nich nierozpoznanego piękna,
odwróconej perspektywy. Przewrotnych pojęć.
Przychodzę prosto pod mur, bo tam usypiają ptaki.
Wolne budzą się i szybują, lądują zawsze z tej samej strony.

Mogłabym określać czas, gdyby nie chmury, poranne tęcze.
Leniwe koty uchodzą z życiem, psy z drobnymi śladami krwi
liżą rany. W tym samym miejscu, z którego nie mam odwagi
odejść. Żeby wrócić.

Z tomu Pierwsze wspomnienie wielkiego głodu




15 komentarzy:

  1. Boję się tego obrazu...
    Mam po nim ten właśnie natłok myśli, które nie pozwolą zasnąć...

    OdpowiedzUsuń
  2. obraz w połączeniu z wierszem wydaje się bardziej ognisty....

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Piękne są :) szukałam maków w okolicy, ale nie znalazłam. Muszę wysiać, może coś wyrośnie :)

      Usuń
    2. Musisz:) Nie znałam tych maków ogrodowych wcześniej, a są piękne i dziwne, że tak sporadycznie na nie można trafić,a niezwykle rozkwitają i przekwitają...no te makówki są rozczulające:)

      Usuń
  4. I wiersz i obraz. Lubię Twoje wiersze i Katki obrazy.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.