czwartek, 6 lipca 2017

Z inspiracji kaligrafią



Spisuję notatki, łacińskie nazwy, muzyczne formy. Pokonuję spojrzenie Paddy’ego. Gdybym nie dotykała jego zegarka, szybciej oddalilibyśmy się od siebie. Niekorzystne zmiany klimatu, walka z wiatrakami, wodą pitną, rykiem krów. Szukamy równowagi. Wywołuję obrazy, ładują się jak baterie słoneczne. Kiedy pijesz kawę z mlekiem, idę z naszkicowaną kozą i zastanawiam się, jak ją ożywić. Oswoić. Wyobraź sobie ogniwa, biomasę, z której można kształtować stworzenia. Smak świeżo upieczonego chleba, masła, tkane chodniki, pierwszą herbatę z cytryną. Nie mam czasu na pisanie listów. Wiatr zmienia się i roznosi zapach dalej i dalej. Nie rozpoznaję nocnego światła. Przestałam czytać książki pod kołdrą. W porannej mgle czekam na dźwięk dzwonów. Coraz mniej we mnie radości z dziecięcych bajek. Jakby koniec.

12 komentarzy:

  1. Nie wierzę, to znaczy nie mogę uwierzyć. Taka wrażliwa na piękno osoba jak Ty, nie może dać się zniszczyć przez ten świat, który chwali. To może nie jest miłość w pełni wzajemna, ale nawet z takiej można czerpać dobrą siłę. Prawda?

    Przepraszam za ten patetyczny ton, ale proszę, przyjmij to wszystko z poczuciem własnej wartości i możliwą pogodą ducha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że można. Próbuję :) uściski Izabelko i nie przepraszaj :)

      Usuń
  2. Uświadomiłaś mi coś Małgosiu. To mnie zadziwia, że wcześniej na to nie wpadłam. Dziecięca radość, ciekawość, ufność, bierze się (chyba) z niewiedzy o złu tego świata. I z niewiedzy o niemożliwości.

    A gdyby tak odciąć się od zła (?), zamknąć oczy (co nie znaczy przyzwalać), i gdyby tak zaufać, że wciąż wszystko jest możliwe? Brakuje mi dziecka we mnie, bo za rzadko się we mnie pokazuje. Chyba, że nagle coś mnie zachwyci, albo ucieszy...

    BB niezalogowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem BB, czy dziecięca ufność sprawdzi się w dorosłym życiu. Lubię się zachwycać, kocham ludzi, jednak zaufania coraz mniej...

      uściski, jednak zalogowana :)

      Usuń
    2. Komputerowo to ja jestem jednak niepiśmienna ;-)

      A co do zaufania, to jak tak mam (chyba od dziecka?), że ufam, nawet jeśli może nie powinnam. I twardej d... też nie mam. Takie mam wbudowane "domniemanie niewinności" :)

      Usuń
    3. Ludzie mnie tresują BB, oczywiście nadal jestem ufna, ale bardziej słucham intuicji, już nie wmawiam sobie: cicho tam, kiedy czuję, że coś nie styka.

      Usuń
    4. Kiedy już dostanę po dupie, to i ja nie ufam ;-)
      Uściśnień krocie załączam, jak pisywała moja przodkini :)))

      Usuń
  3. tak trudno zaufać... może światu łatwiej, ale ludziom to już tylko trudniej i trudniej. Dzieci dziś też są nieufne, tak często rodzice nie dogadują się ze sobą, że dzieci już nie wierzą dorosłym. Albo wierzą zdecydowanie mniej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Alis, lojalność i zaufanie, to coś, co zwyczajnie zaczyna być czymś ulotnym...

      Usuń
  4. Mówią, że każdy koniec jest początkiem.
    Czasem warto popłynąć z prądem, zrobić krok wstecz, w siebie, i poczekać. Bez balansowania, bez szukania. Zobaczyć jakie będzie to, co będzie.
    U mnie czasem działa.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.