Kwiaty do zdobienia kartek. Wysuszone na stronach lokalnej gazety. Deszcz i słońce. Kawa z miodem, czekoladki truflowe. Niedziela. Z botwinką w tle i z Sonym w oknie. Paddy, co na niego spojrzę, pyta:
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.
Słodko:*
OdpowiedzUsuńA teraz chodzi za mną i przedrzeźnia: cukiereczku mój.
OdpowiedzUsuńoszaleję :P
Hehe:P
UsuńTeż kiedyś suszyłam kwiatki. Paddy jest bardzo miły, nie złość się na niego :)
OdpowiedzUsuńNie nie, ja się nie złoszczę, to bardzo miłe jest - chociaż zabawne, my się uwielbiamy i nie wyzłośliwiamy się na siebie.
UsuńCudnie słyszeć takie pytanie... :)...
OdpowiedzUsuń:) wspaniale :)
Usuń:-) Irlandzkie hygge! Taki dobrostan. Wreszcie po dwóch tygodniach czekania - mam to!!
OdpowiedzUsuń:) https://www.youtube.com/watch?v=STxXS5lLunE
UsuńDziękuję Małgosiu, moje klimaty ostatnio to:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=v0IvKW0-6jA
moja niedziela to też... takie tam...
OdpowiedzUsuńCzlowiek wraca do rzeczywistosci, a tu deszcz :P
UsuńSielanka :)
OdpowiedzUsuńMalutka :)
UsuńUrocze. :)
OdpowiedzUsuńSłodziaki. A możeby tak sprasować w książce liść paproci? Tak mnie natchnęłaś 🌿
OdpowiedzUsuńUrok w czystej postaci a nawwet dwóch. Ściskam.
OdpowiedzUsuńI cudnie!
OdpowiedzUsuń