sobota, 25 marca 2017

O kółku


Łabądek się przetarł, a ja wypłynęłam trochę dalej, znaczy głębiej w jezioro. Oczywiście zwialiśmy z domu nad to jezioro. Rodzicie nie wiedzieli gdzie jesteśmy. Myślę, że mogłam mieć siedem lat, może mniej, bo chyba wtedy jeszcze nie chodziłam do szkoły. No i łabądek zaczął się topić. Myślałam tylko o tym, że brat będzie miał przekichane, jak się tak tam utopię i zaczęłam machać kopytami i łapkami. Ale dzięki tej sytuacji nauczyłam się pływać. Doskonale pamiętam strach i brak oddechu. Uwielbiałam robić zakazane rzeczy. Tak samo było z karuzelą łańcuchową. Raju, jaka ja byłam niegrzeczna i odwalałam samowolkę. Ale starszy brat ciągał mnie ze sobą wszędzie, a może zwyczajnie pałętałam się z nim, więc to trochę i jego wina. Po tej karuzeli łańcuchowej mama wzięła urlop albo opiekę, bo ja byłam zielona, a nie przyznałam się przecież, że od karuzeli, bo obiecałam siedzieć cicho. Dopiero jak babcia chciała wezwać pogotowie, powiedziałam, że zaliczyłam trzy rundki na karuzeli łańcuchowej i latałam wysoko, wysoko.... i później wymiotowałam, jak kot.

8 komentarzy:

  1. kiedyś to było cudne dzieciństwo... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kałuże i zabawy w kuchnię, gdzie z błota i siekanej trawy była najlepsza zupa.

      Usuń
  2. Mnie zepchnął z pomostu kuzyn. I podobnie, jak Ty ratowałem się wierzgając nogami, machając rękoma. Potem już sam skakałem. Uwielbiam pływać. Tutaj, gdzie mieszkam większość to jeziora polodowcowe, rynnowe. Więc niezbyt szerokie - 300, 400 metrów. Przepływam na drugą stronę i potem wzdłuż tamtego brzegu sobie płynę z dala od hałasu plaży i zapachu grilów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz gdyby ktoś moje dziecko zepchnął z pomostu... żartuję. Ale jakoś naczej było w naszej młodości. Lubię takie jeziora :)

      Usuń
  3. Łańuchowa, ale wspomnienia :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja takie małe dzieciątko, to mi się wydawało, że latam pod niebem...

      Usuń
  4. karuzela łańcuchowa hmmmm była dla dla mnie tylko raz i miałam to samo co Ty, rzygałam dalej niż widziałam ...i tak mam do dziś, żadnych kręceń lotów podniebnych etc
    a brata niestety nie miałam, zwłaszcza starszego a zawsze chciałam , przeważnie, gdy jako dziecko dostawałam łomot...

    OdpowiedzUsuń
  5. z rodzenstwem to można...
    ja młodszych mam... iczasem tak mnie do nich ciągnie, że musze sprawdzać co u nich...
    (pewnie kiedyś im dałam popalić...)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.