piątek, 31 marca 2017

Czarodziej



Pan Sony. Kot sąsiadów, który chętnie nas odwiedza, by spokojnie wygrzewać się w słońcu.


19 komentarzy:

  1. Prawdziwy tygrys :)

    Nas odwiedza Felek. W zasadzie to nie wiem czy nas, czy bardziej Homera. Wygląda to na miłość od pierwszego wejrzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, kot przychodzi w odwiedziny do psa, to miłe :)

      Usuń
  2. Pan Sony prawie jak Filonek Bezogonek, stracił kawałek ucha w walce ze złym :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo waleczny jest nasz Sony, czasami obserwuję jego zachowanie, bo skradu tu się do niego rudzielec z końca kwartału i z tego co widzę nie lubią się zbytnio.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ostatnio z córcią oglądałam program o kotach i okazuje się, że często właściciele nie wiedzą o tym, że ich koty mają kilka domów. Dowiadują się o tym po czasie, że na ich kota wciąż ktoś czeka, a to staruszka, której wskakuje na kolana, a to małżeństwo, które go częstuje smakołykami itp..itd..
      Koty jeśli pozwoli im się na wolność wybierają sobie kilka domów:)

      Usuń
    2. Jeśli kot może być głaskany, tulony i karmiony w dwóch domach, to dlaczego miałoby się to odbywać tylko w jednym? ;-)

      Usuń
    3. Hehehe:)
      Jeśli coś nie jest zakazane to jest dozwolone:D
      Ale kto zakaże czegokolwiek kotu?

      Usuń
    4. Koty są z innego wszechświata. Spadły tu przypadkowo podczas ewolucji ssaków i do dziś nie mogą się pogodzić z pewnymi sprawami. ;-)

      Usuń
    5. Jeden z kotów mojej bratowej, w Poznaniu. Ma dwa domy. Ale po Twojej sugestii Soniu zastanawiam, czy nie ma więcej takich zaprzyjaźnionych siedlisk. Moja rodzina przeprowadziła się do nowego domu, gdzie koty nigdy nie wystawiły nosa na zewnątrz. I nagle jeden z kotów zgiął, po dwóch tygodniach wszyscy stracili nadzieję, a tu nagle, któregoś dnia, zaginiony powrócił, jak gdyby nigdy nic. Był suchy, wygłaskany i nie było widać wygłodzenia. No ale przecież kot nie zdradzi swojej tajemnicy. Jakiś czas później moja bratowa robiła coś przed domem, a kot siedział na parapecie i leniwie się wpatrywał w dal, przechodzili akurat jacyś ludzie i zaczepili żonę mojego brata, czy to jej kot, bo właśnie u nich kocio był na gigancie. Kupuli kuwetę, miskę, karmę, bo uznali, że się przybłąkał. Od tamtego czasu chyba systematycznie tam wpada na jedzonko.

      Usuń
    6. To na pewno w przypadku kota Twojej bratowej tak właśnie jest. Wszyscy, których odwiedzał kot wykazywali zaniepokojenie kiedy kota nie było zbyt długo. Jakby wszyscy byli jego właścicielami. I u wszystkich miał miskę i kuwetę. Jakież było zdziwienie właściwych i pierwszych opiekunów, kiedy to odkryli.:):):)

      Usuń
    7. To, że kot znika nie dziwi właścicieli. Dziwi dopiero fakt, że kiedy oni myślą, że łowca wybrał się na łowy , ten w tym czasie wygrzewa się przy kominku w innym domu:):)

      Usuń
    8. Tak właśnie podejrzewam, że wszędzie jest słodziakiem :)

      Usuń
    9. No tak, i wszystko jasne... W takim razie te koty to niezłe cwaniczki są ;-) :-))

      Usuń
    10. W jednym domu dietka, w drugim rozpusta :)

      Usuń
  4. a jak mu się ząbek zagiął he he
    oraz nie dajcie się zwieść widziałam inne jego zdjęcie hmmmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ząbek czy końcóweczka ogona myszy? ;-)

      Usuń
    2. Ząbek ząbek i chyba ma tak od dziecka :)

      Usuń
    3. Aaa i Sony nie zjada swoich ofiar :)

      Usuń

Komentarze gallusa i wszystkie powstające klony kasuję. Gallusie zrozum, że nie chcę Twoich złotych myśli i kontaktu z Tobą.