sobota, 11 lutego 2017

Chleb na zakwasie żytnim


Mąka owsiana, gryczana, razowa pszenna, razowa żytnia, żytnia, płatki owsiane, pestki słonecznika, siemię laniane złote i brązowe, chia, czarnuszka, sól himalajska, oliwa, woda i miłość.

Możliwe że następny chleb upiekę w garnku rzymskim - podpowiedziała zaprzyjaźniona poetka.








18 komentarzy:

  1. Your bread looks sooooo good.
    Save me a piece!
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Bez miłości nie wyrasta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzy razy! Dokładnie trzy razy podchodziłam do domowej produkcji zakwasu. I za każdym razem zapominałam zapamiętać dokarmiać. Pozostaje liczyć na drapane albo zaopatrywać się w pieczywo w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dojrzewałam do pieczenia kilka lat, ale fakt, zakwas trzeba mieć na oku przez pierwsze trzy dni. Teraz, dzięki temu, że ogrzewasz dom jest łatwiej taki zakwas wymodzić :)

      Usuń
    2. No to chyba zrobię kolejne podejście. Ale to już po powrocie;)

      Usuń
  4. zakwas dostawałam od koleżanki i ;pierwsze trzy chleby wyszły pyszne ale potem cos się spierdoliło z fengszujem i z chlebami...i nie piekę ((( a co to garnek rzymski??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gliniane naczynie do pieczenia bez tłuszczu :)

      Zakwas lubi odnawianie, dlatego musi być zachowana systematyczność w pieczeniu.

      Usuń
  5. Miałam zakwas od Aluchy i piekłam, aż wyjechałam na długo i się wzion i spierdzielił. Teraz w nowym miejscu muszę sobie go zrobić sama i zacznę piec, uwielbiam domy chleb. Nie lubię jednak dodatku mąki owsianej, jakoś mi nie leży smakowo. Za to dodaję sól gruboziarnistą i kminek na wierzch mmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam zakwas dwa razy :) drugi, to było moje gapiostwo. Wymienialiśmy lodówkę i czekałam na nową, a przy okazji jak przywożą nową, zabierają starą. Zakwas trzymałam w specjalnym szklanym słoiku, ale żeby nie stracił wartości do ostatniej chwili trzymałam go nadal w lodówce. No i panowie przyjechali, zabrali starą, wstawili nową, pojechali. Po dwóch godzinach zorientowałam się, że nie mam zakwasu. Jakież było moje rozczarowanie... Na szczęście zakwas zrobił się szybko i doszłam do wniosku, że takie odnowienie dobrze podziałało, bo chleb na jego bazie był wyjątkowo smaczny :) I moi chłopcy lubią owies :) ale kminku już nie :) ach te smaki i smaczki :)

      Usuń
  6. Człowiek od razu nabiera ochoty na chrupiącą skórkę...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.