niedziela, 2 października 2016

Nieśmiertelnik



Idziesz spać, ja zostaję. Na chwilę. Składam znaczki,
origami z nominałem, z nutami. Odrabiam lekcję cierpliwości.
Nie piszę manifestów, nie wymachuję pięściami.
Jest, jak było. Bujam nogą, jakbym była zrobiona z lnu.
Ocieram się o aksamitną szałwię, o drobinki lawendy 
i tytoniu. Śmiejesz się, że zawieram produkty
pochodzenia zwierzęcego, że świruję, a może to świat.

Kiedy ziemia już nie przyjmuje krwi, szarej sierści, niczego,
co dostaje się do oczu, piecze, dławi intensywnym zapachem.
Wtedy poruszamy dłońmi, potrząsamy, przeczesujemy
rozsupłane pętle. Nawet się nie gubię, nie krzyczę, 
że mam dość i chciałabym wrócić. 

Tylko gdzie? Skoro wszyscy stanęli na głowach, 
obojetnie, poza sobą, w ulubionych rzeczach do karmienia
nosorożców. Małymi dawkami, by nie spłoszyć, nie zawieść.
Nie dzielić dni na poprzeczne i wsteczne. W zależności od chwili, 
strony. Kiedy zmienia wygląd, przesuwa sprytnie
dłonie. Zaprawiona w chodzeniu tu i tam, w słowach, zdaniach,
które mnożą się, przenikają kolejne zdania, łączą lub dzielą.

Już idę. Zamykam książki, laptopa. Lekcje historii.
89 wierszy, światło od całowania różowieje, a może
tylko tak się wydaje, bo noc nad oceanem przywodzi
i odwodzi od ostatecznych manewrów. Umyka prosto, przed siebie.

4 komentarze:

  1. gdzie wracać, dokąd?

    masz rację...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co napisać... Być może dlatego,że strzała trafiła tak głęboko... Utkwiła... nie można jej wyjąć - jedynie złamać, ale grot i tak pozostanie...

      Usuń
    2. Dawno Cię nie czytałam :) cieszę się, że zajrzałeś :) uściski

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.