sobota, 23 lipca 2016

Uczucia



Wiersze leżą rozgrzebane. Notatki, z których może powstanie proza. Leżą. Podobnie owce, krowy i obierki z warzyw. Czytam notatki Marty Zelwan. Opowiadania Wioli Grzegorzewskiejoglądam obrazy Kasi Tchórz. Ceramika Baśki  jest wystraczająco niebieska, by spokojnie oddychać. Wciąż wychylam się ponad krawędź klifu. Widzę spokojne twarze. Mewy wzbijają się wysoko i szybują. Przygnębia mnie przymykanie powiek na widok spadających ciał, jak worki z piaskiem. Paddy jest poza moim zasięgiem. To ten czas, kiedy muszę wszystko sama. Herbatę, kawę. Wczesnym rankiem chodzę środkiem drogi. Przenikam własną niechęć, niemoc i przypominam kogoś, kogo już dawno nie ma. Marzę o hortensjach. Naoglądałam się i teraz noszę je na końcach drucików. 





Wyjechaliśmy z Ring of Kerry. Niezwykłe miejsce. Widok za widokiem. Afrykański upał, który przy tej wilgotności powietrza jest bardzo trudny do przetrwania. Plaża w Inch. Nie wiem, co jest lepsze: samochody - parawany, czy bałtycki trend - okopani i zakopani.





12 komentarzy:

  1. Samochody wyglądają jak żółwice, składające jaja... Z jedną małą różnicą - to co robią żółwie, wynika z mądrości tych zwierząt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z drugiej strony, przy wjeździe na plażę stoi znak, że można parkować auta na długości 1 km. A parking przed jest wielkości żółwiej skorupy, więc kierowcy chyba nie mają wyjścia. Poza tym, Afrykańskie lato trwało trzy dni.

      Usuń
  2. mam hortensję annabelle, przyciąga wzrok.... mam do niej słabość... :), nie pomyślałam, żeby o niej post przygotować......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotuj, hortensje są piękne :)


      BŁĘKITNA HORTENSJA - Rainer Maria Rilke

      Jak w tyglu farb ostatnia zieleń się zataja,
      tak jest to płaskie, suche, omszałe listowie
      za baldachami pąków, które nie na sobie
      noszą błękit, lecz go odzwierciedlają z dala.

      Odzwierciedlają tylko łzawy i zatarty,
      jakby znów go utracić chciały w świetle nowym,
      i jak w starym niebieskim papierze listowym
      żółtość, fiolet i szarość kładą się na karty;

      wyprany jak fartuszka dziecinnego białość,
      nie noszony, z którym nic więcej się nie dzieje,
      jak czuje się małego życia krótkotrwałość.

      Lecz nagle płatki nowym błękitem się mienią
      w jednym z baldaszków, widać już, jak przed zielenią
      wzruszająca niebieskość wesoło jaśnieje.


      Przekład: Mieczysław Jastrun


      http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2015/11/deklaracje.html

      Usuń
  3. A wydaje się być tak sielsko :). I upału nie widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Afrykańskie lato szybko minęło :)

      Usuń
  4. Jaki tłum!! Musiało być naprawdę ciepło, że tak dużo ludzi zjechało się na plażę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, było upalnie, przy tej wilgoci wyczerpujaco, ale juz wszystko wróciło do normy :)

      Usuń
  5. Love. Znam ten stan...hortensje uwielbiam, bo czasem tylko kwiaty...:*

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.