W lesie, nieopodal zamku znajduje się kościół wybudowany dla zmarłej Margaret. Miała 50 lat, kiedy gorączka odebrała jej oddech. Mitchell Henry stracił wtedy ochotę na bywanie w Kylemore, który wybudował dla ukochanej żony. Sam zmarł w 1910 roku, a Benedyktynki wprowadziły się do zamku w 1920 roku. Współcześnie zakonnice robią tam niezły biznes. Przemysł turystyczny kwitnie. Niestety wyrabiane tam słodyczne nam nie smakowały.
Strony
sobota, 30 lipca 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




ale pięknie położone zamczysko... interesująca historia...
OdpowiedzUsuńJak fajnie jest zasypiać po zajrzeniu do Ciebie Margarithes...
Dzień dobry :) Niezwykłe usytuowanie zamku powoduje, że nie możesz przestać się patrzeć. No i wszystko dookoła, robi wrażenie. Ucałowania posyłam
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=QT9qM99l9Yk
Usuń:*
UsuńeM kochana.... jakie ciekawe miejsca i historie wyszukujesz...
OdpowiedzUsuń(przyznam się łykam jak pelikan---- muzykę też))))))
i ja będe TU gościem....
Alis niezalogowana....
Alis, kiss kiss
UsuńŚwietny! Chociaż musi tam w kościach łamać...
OdpowiedzUsuńMusi musi :*
Usuńże dech zapiera to mało powiedziane ...no oszałamiające miejsce wprost i góry i koloryyy...i chmury i łowiecki ...nie masz litości, jestem rozpłynięta )) ściskam
OdpowiedzUsuńA pomyśl, że to tylko wyimek z całości :*
UsuńTo dopiero byłby problem, gdyby Ci słodycze zakonne smakowały i postanowiłabyś zostać na dłużej ;-)
OdpowiedzUsuńPaddy by mi na to nie pozwolił :)
UsuńNiezwykła posiadłość. Piękne zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńPrzenocowałabym. BMG
OdpowiedzUsuń:) duży dom, moc wyobraźni, mogłoby być ciekawie :)
UsuńNie grał w jakimś filmie? I otoczenie i sam kompleks wydają mi się znajome.
OdpowiedzUsuńMyślę, że powinnaś organizować wycieczki dla Polaków, z Twoim zamiłowaniem do opowieści, historii odnalazłabyś się na wyspie, jak nikt! Chciałabym Cię mieć za przwodnika Absyntowa miła :) Filmów nie znam.
UsuńA to dopiero pomysł :D Tak. Opowieści uwielbiam, a ta kraina musi być ich pełna. Takich jeszcze żywych, opowiadanych z pokolenia na pokolenie.
UsuńNo właśnie! Przecież u Ciebie wciąż je znajduję :*
UsuńSłodyczy nie jadłam, ale miejsce urzekło mnie ciszą. Fakt, że było dość wcześnie i zdążyliśmy przed tłumami.
OdpowiedzUsuńMy byliśmy przed zamknięciem, było spokojnie :) pięknie!
UsuńTotalna cudność! A słodyczy ciekawa jestem.
OdpowiedzUsuńLepiej kup batonika z Butlersa :)
UsuńCzyli "siostrzyczkowe" takie paskudne... :D
UsuńMyślę, że talentu w cukiernictwie nie mają :)
UsuńGdzie kucharek sześć, tam nawet słodycze się nie udają :( Ale miejsce cudowne :)
OdpowiedzUsuńTo może być to! :)
Usuń