poniedziałek, 28 marca 2016

Benjamin Clementine - Condolence

Pojechaliśmy na Connemarę, Coral Strand. Przyglądałam się kilkudniowym owcom, czarnym brykającym i krukom. Patrzyłam w słońce, w chmury. Grzebałam patykiem w oceanie, w umarłych muszlach, algach. Rozmawiałam z osłem, usmiechał się. I wróciłam do domu, internetów, do smutku. Umarł człowiek, którego lubiłam słuchać, czytać... I te wszystkie suszące się korale, jednorożce, calvados... Przynoszą ulgę na kilka chwil. Poszedł sobie i nie wróci.



 







12 komentarzy:

  1. On odszedł, ale jego słowa pozostały...żyją

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był jeszcze taki młody i ta ilość katolickiego hejtu, to mnie jakoś odciąga od ludzi. Wiem, że rozumiesz. Kiss

      Usuń
  2. Może liczyć na nieśmiertelność w sztuce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle zrozumiałam, myślałam, że chodzi o Benjamina o którym przyznam, że nie słyszałam!

      Usuń
    2. Jego piosenka "Kondolencje" idealnie wpasowała się w odejście ks.Kaczkowskiego

      Usuń
  3. wczoraj koleżanka opowiadała mi o stulatce, której tylko czasem miesza się troszkę w głowie, ale poza tym to ok, oj nie równo te karty są rozdane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój jakiś koniec i początek :* stulatka... och

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.