środa, 17 lutego 2016

Zatracenie





                                                                                                              Edmundowi

Wtulałam się w zimno. Czerwony nos, uszy, ręce, ale nikt nie wrzeszczał,
nie klaskał, nawet ptaki o tej samej godzinie przepychały się w powietrzu.
Zostawiam tak samo wysiedzianą trawę jak wydeptaną ziemię, wzór,
do którego przymierza się mysz, kot, nos psa, zanim spadnie deszcz.
Zwierzęta brudnymi łapami rozniosą grudki ziemi, pociągną za sobą
rozszarpaną sierść, chustki w kratę, cokolwiek było w kieszeniach.

Niepokój, gdy brakuje końca snu, okruchów głodu, oczyszczenia, wewnętrznego
głosu, więc szturchasz mnie w ramię i mówisz, no chodź. Idę. Z nazwami
miejscowości, imionami, przechwyconym nazwiskiem. Zatracam się w patrzeniu,
w labiryncie sytuacji. Ile z nich będzie się cieszyć, a ile odejdzie, odjedzie,
wydali z siebie nieprzychylność. Musztardowe zasłony przyjmują kolor z zewnątrz,
nadal złości cię ruch w oknie. Jesteś pożywieniem dla kłamstw, wymówek. Dłonie
odbierają filiżankę, pieniądze, niedoczytane książki, notesy z numerami telefonów.

Odwracasz się. Jesteś pomiędzy dnem, a dnem, wypisaną kartką z gratulacjami.
Wyobrażasz sobie orkiestrę, smak morskiej fali, spóźnione pociągi, pośpieszne palce,
naiwność, którą zgubiłeś w gęstych włosach ukochanej. Napięcie rośnie, iść, wejść,
przejść. Skłamałeś. Ile rozbitych łokci, kolan. Podwijasz nogawki i siadasz obok.
Trawa pachnie, płaskie kamienie łączą się ze skorupami, tłumią śpiew ptaków. Obojętność
zbiera żniwo jak luty, Shannon podtapia domy.
Najgorszy jest strach, nawet kiedy już go nie ma.


16 komentarzy:

  1. ... nakarmilam rybki :)) strach , ktrego juz nie ma jest tak bardzo wszedobylski ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobno jest tylko miłość i strach. Baci:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Starałam się nakarmić rybki, ale nie mam pewności czy mi się udało? Zaś powyższe strofy są tak prawdziwe jak samo życie, któremu od zawsze towarzyszy miłość i strach na przemian. Mądrze z refleksją i takie teksty lubię czytać. Dobranoc Małgosiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo one są okropnie wygłodzone... myślę, że domagają się, jak kot, wciąż i wciąż :)

      Dziękuję i miłego dnia

      Usuń
  4. Bliskie mi są Twoje wiersze. W tych dniach szczególnie :) I nie tylko wiersze... :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku myślałam, że uda mi się wyśledzić Edmunda między wierszami, ale zaraz potem dałam się ponieść słowom i przeżyciom i komletnie zapomniałam o śledztwie i chyba tak też jest dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo Edmund jest bardziej schowany, ale widoczny na zdjęciu :)

      Usuń
  6. Strach....czasem się wydaje, że już go nie ma, a on nagle powraca. W najmniej spodziewanym momencie.
    Uściski Małgoś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne by szybko wychwycić ten moment, odwrócić się :*

      Usuń
  7. masz rację, strach jest, nie znika tylko zawsze czai się gdzieś za rogiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego uczymy się wciąż i wciąż, jak sobie z nim radzić :*

      Usuń
  8. Przytulam Cię Małgosiu, na przekór zatraceniu, rozpaczy, smutkom...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.