poniedziałek, 15 lutego 2016

O przechodzeniu




* Mullaghmore, najdalej wysunięty półwysep
w głąb Oceanu Atlantyckiego w hrabstwie Sligo w Irlandii



I to jest właściwy wiersz dla Judyty. Zajrzałam do naszej korespondencji, która urywa się w połowie października, jeszcze widuję ją na blogu, ale czuję jak niknie. Wtedy napisała, zacytuję tylko ostatnie zdanie, bo reszta jest zbyt intymna, "Kochana, pisz, bo Twoje wiersze sa... nie wiem, jak to nazwac, bo zadna ze mnie specjalistka od poezji... one sa prawdziwe!
Dobrej nocy.
Serdecznosci
Judith"

jest czas rodzenia i czas umierania


Judith już na zawsze pozostanie blisko, w pamięci, w nowej książce. I nawet, kiedy przeminie mój czas, ona nadal będzie w tych wersach, w oczach ludzi, którzy sięgną po Mullaghmore, bo taki jest tytuł trzeciego tomu. I co z tego, że byłyśmy sobie obce, z dwóch różnych światów. Nie potrafiłam jej wtedy przegapić. Podróży do Kamerunu, wypiekanego chleba, czerwonej ziemi. Doprowadziła mnie do krainy czarów. Co z tego, że wielu ludzi tego nie rozumie, ważne jest, że ty wiesz i ja wiem. To wszystko. 





Wiersz dla Judyty nie był o Judycie. Ile mitów i prawd
musiałabym spisać, żeby obudziła się rano, parę dni,
kilka lat później. Pobłogosławiła dzieci,
żeby zboże z puszczonych kiełków rosło wyżej i wyżej.
Gulgotanie to rodzaj oczyszczenia, wypluwania z siebie
guzów, nocnych koszmarów, łańcuchów, w które się wplątała.

Nie, to nie było o Judycie. Ona wierzy w namaszczenie, a może
ja nie wierzę, dlatego pamiętam cały ten koncert życzeń babci.
Dlatego uważnie patrzę, próbuję się skupić na porcjach płynów,
diabeł drwi ze szczegółów. Albo przechadza się między nami
i burczy w brzuchach. Daje dyla, gdy tracimy pamięć i zaczynany

od nowa. Życie z przełożoną, mężem, kimś zaślubionym. Ile razy moczyłaś
stopy w occie i pocierałaś palcami czoło. I było tak, jakby ktoś gąbką
szorował ci mózg, wyrywał ciernie lub na oślep wbijał gwoździe.
Za twoje i moje, pij. Pij, może łatwiej zamordować strach.

Nagle okazuje się, że naokoło pachnie czarnym bzem.
Wolno się nie zgadzać, w końcu, zamiast ciebie Judyta stoi w kolejce.
Wstaje, śpiewa jutrznię i czeka. Godzinki ciągną za sobą ptaki,
nawołują ławice ryb. W łańcuch zdarzeń włączają się słowa
z Pisma Świętego.

Każdy święty umiera inaczej, później towarzyszy nam w barach,
urzędach. Za obrazami i za pamiątkowymi tablicami chowają tajemnice.
Wpatrują się w dal, milczą. Jest ich więcej i więcej,
a nad nimi niebo gwiaździste?


22 komentarze:

  1. Osoby, postacie zmieniające nas, nasze spostrzeganie, marzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo my zmieniamy ich spostrzeganie, marzenia :* dobrze, kiedy działa to w dwie strony :)

      Usuń
  2. Idealnie to określiła!
    Dokładnie tak. Twoje wiersze są takie prawdziwe.
    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wydawało mi się, że o to właśnie chodzi w poezji, żeby być sobą.

      Usuń
  3. przysiadam ciuchutko ze swoimi myślami...

    chętnie przeczytałabym jeszcze jaką refleksję o niej, "wyłowioną" z myśli, opisną Twoimi słowami.

    Nie wiem czy potrafię to jasniej napisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co masz na myśli, wiem :) może jeszcze przyjdzie czas na inne refleksje :)

      Usuń
  4. Interesujące są Twoje posty, no i postać Judyty jest inspirująca. Myślę, że nad każdym z nas jest (niebo gwieździste), tak jak i słońce. Serdeczności Małgosiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj jej bloga, ale od początku, jak opisywała swoją misję na Misji :)

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  5. "Kto pokłada ufność w Panu, nie przestaje wydawać owoców". Ona taka była.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszający wiersz. Szczerze to nie czytam wierszy, ostatnio chyba w szkole. Ten jednak zdołałem przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To musiała być Piękna Istota <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) przekraczała siebie, musiała :* kiss

      Usuń
  8. Piękny wiersz. Na taki zasłużyła Judyta.

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mi ciarki przeszły. Dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiss i uśmiechnij się, żyjemy dalej :*

      Usuń
  10. Baaardzo osobisty wiersz. Żałuję, że wielu znaczeń nie rozszyfruję, bo są tylko Wasze. Ale z drugiej strony - to chyba dobrze, bo na tym przecież polega intymność :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie wiersz nie jest osobisty, na tym etapie choroby Judith, wiedziałam, że pisanie enigmatycznych znaczków nie ma sensu, a ślady prowadzą i do biblii i do literatury, jak również do wiedzy powszechnej i bloga zainteresowanej.

      "Co z tego, że wielu ludzi tego nie rozumie, ważne jest, że ty wiesz i ja wiem. To wszystko. " - chodzi o to, jak żyła Judith, o jej misję.

      Usuń
  11. pamiętam jak nie znajdowałam słów, żeby napisać komentarz na jej blogu, kiedy była już chora. Dziś też brakuje mi słów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak już jest, wzruszasz się i wiesz, że już nie postawisz kroku dalej...

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.