czwartek, 28 stycznia 2016

Studnia




Napisałam wczoraj do mojego wydawcy, że niedługo przyślę projekt książki. Ucieszył się, a ja utwierdziłam w przekonaniu, że to już czas. Na początku pisania wierszy, wszystko było takie łatwe, proste i nieskomplikowane. I kiedy o tym pomyślę, nie mogę wyjść ze zdumienia, że było we mnie tyle pewności. Dzisiaj się tego wstydzę. Przyznaję i tkwię dłońmi w miękkim zielonym mchu. Karmię się poezją irlandzką, jest echem mojego życia, ale i rzeczywistością, wyborem. Tak, mam wątpliwości. Przejmuję się brzmieniem słów, codziennymi czynnościami. Rozgniatam w palcach grudkę ziemi i wyobrażam, jak wymawiam imię właściciela ziemi zanim pierwszy raz zakwitł tu głóg...

19 komentarzy:

  1. To cudownie :) A to będzie książka poetycka czy proza? Bo ja czekam na jedną i drugą, wiesz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poezja, w prozie to się jeszcze dużo muszę nauczyć, ale pracuję nad tym :)

      Usuń
    2. Nauczyć. Bo padnę. Przestań. I tak umieram ze strachu.
      Buziaki

      Usuń
    3. Buziaku, Ty wiesz najlepiej, jaki to skomplikowany proces :) i nie umieraj :) nie Ty :)

      Usuń
  2. Dobrze jest wiedzieć, że można już czekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, nie czekamy na Godota :)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za odwagę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję. Wydanie książki to marzenie wielu. Fanie, że realizujesz swoje marzenia i plany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma czego się wstydzić. Rozwijasz się i "tamto" wydaje się dziecinne. Wtedy było ważne i takie powinnaś zapamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale myśli nachodzą i nachodzą :)

      Usuń
  6. niedługo, czy za nim zakwitną przebiśniegi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, torchę później :) chciałabym na maj :)

      Usuń
  7. Myślę, że niepotrzebnie masz obawy, będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.