wtorek, 26 stycznia 2016

Krajobraz osadzony pomiędzy krańcami





Badyle, dymna katastrofa wysyłana w niebo, krzyk owadów.
Nie odzyskują jasności, złoszczą się, prawie tak głośno
jak spłoszone konie. Słuchasz, dlaczego nie można
wypalać traw. Schodzimy z klifu. Jesteśmy w miejscu,
gdzie pulsują krople słońca, pęcherzyki powietrza chlupią
pod stopami.

Nie mów, że nie możemy rozmawiać, kiedy leżę
i przyglądam się ciężkim głowom różowych kwiatów.
Uwielbiam ich barwę, jak kołyszą się w stronę oceanu,
wyjścia w głąb. Właśnie dlatego tu jesteśmy, abyś mógł
obejrzeć nakrapiane żuki. Poczuć zapach sierpniowego
torfu. Wystarczy, że przestaniesz pamiętać, co cię złości.

Zabawa ptaków, które nawołują nas śpiewem. Ich śmiech,
kiedy znikają w rozżarzonym powietrzu. Już nie uciekasz
w środek pustki. Spotykamy się na skraju, uczymy
nazw paproci, szumu mchu drążącego kamienie. Patrzymy na
zniszczone domy o niskich oknach. W tle szarpany dźwięk
skrzypiec. I puste place, gdzie kiedyś bawiły się dzieci.


sierpnień 2015

6 komentarzy:

  1. Byle do lata. By móc przestać pamiętać, co złości :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to cięgłe uczenie się jest jednak ważne, bo kto, jak nie my :)

      Usuń
  2. Nakrapiane żuki i zapach torfu, czyli spacer poety:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krople słońca, pęcherzyki powietrza, duże głowy różowych kwiatów, piękny to spacer. Przypominasz mi lato w środku zimy:* - dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wskazywanie możliwości, uczenie dzieci, pokazywanie im świata, to chyba jest ważniejsze od spacerowania, chociaż mogę się mylić. Bo przecież każdy spacer jest jakimś rodzajem nauki, patrzenia na świat, wskazywaniem dróg i dróżek, uwrażliwiania.
    :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.