środa, 30 grudnia 2015

Upadek




mężowi



Pokazujesz miejsca, gdzie mogłyby wytrysnąć źródła
zachwytu. Pozwalasz mi skończyć. Tak chcę, dokładanie
z krawędzi w przepaść, w bezkres.
Mówisz, nie rób mi wiatru w uszach.
I odwracasz się na drugi bok. Traktuję chorobę niezależnie
albo szaleńczo, ze skutkiem natychmiastowym.

W podręcznikach brakuje naszego języka, krążenia, konieczności
podążania za naturą. Efekty to rodzaj sztuki, artystyczne cacka,
przewrotność, z jaką pleśń zakorzenia się na ścianie, próba
konstruowania podmiotu. Cały ten zgiełk, narracja, obłęd.
Ślady. Dzielimy się hasłami, których nie rozumiemy.

Hybrydy słowne traktuję jak przedłużenie myśli, pole widzenia.
Migrena rozchodzi się po lewej stronie pleców, tam ją przechowuję.
Pod skrzydłami tatuażu, zapewniam autentyczność, ciepło.
W ostatniej scenie wydam dziwny dźwięk, pozbawiony sensu.
Ponieważ mój los jest przesądzony rozsyp mnie. Pozwól lecieć z wiatrem.
W jedną stronę, w fałdy wody, jedwab oceanu.



listopad 2014

22 komentarze:

  1. Bo miłość i związek to tak naprawdę ciężka praca nad relacjami między nami. To dialog i skrajne emocje.

    Pozdrawiam Cię ciepło z Wiednia i życzę szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wzajemność jest istotą każdej relacji :)

      Dla Ciebie i bliskich Pamelo, Happy New Year!

      Usuń
  2. zgiełk mi ostatnio dokucza, chciałabym i nie chciałabym, zaszyć się gdzieś.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Czyli powinnaś odpocząć. :* tego Ci życzę, chwili spokoju :)

      Usuń
  3. Ostatnie dni i godziny też nie są wolne od zgiełku i gonitwy, nie wspominając wydarzeń politycznych ;)
    Fota jest przeurocza i wprawia w zadumę :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakieś szaleństwo, ale minie, minie.

      Dziękuję :)

      Usuń
  4. Los każdego z nas przesądzony
    Pięknie by było gdybyśmy w chwili śmierci rozsypywali się w pył i ulatywali z wiatrem. Może tak byłoby łatwiej?
    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie życie tych, co zostają byłoby łatwiejsze :) kto ma pamiętać, nie potrzebuje pomnika :*

      Usuń
  5. "Pokazujesz miejsca, gdzie mogłyby wytrysnąć źródła zachwytu." - jakie to przejmujące, delikatne, piękne...Ten wiersz jest przejmująco piękny a los każdego z nas przesądzony, o tak. Może to też tak, że
    w chwili śmierci wracamy skąd przyszliśmy? "fałdy wody, jedwab oceanu, wiatr" Taka sceneria zamyśla i chyba powoduje we mnie mniejszy strach przed nieuniknionym kiedyś odejściem. I choć znam ten wiersz, dziś zamyślił mnie inaczej...
    Ściskam mocno!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie moje marzenie, niezależne ode mnie. Ściskam buziaku :)

      Usuń
  6. Własny język, niedostępny dla innych. Piękne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żeby tego "wiatru w uszach" nigdy Ci nie brakło. Szczęśliwego Nowego Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby :) dziękuję i dla Ciebie Szczęśliwego Nowego Roku :)

      Usuń
  8. Język między dwojgiem ludzi jest szczególny, żaden słownik go nie ujmuje. Małgosiu, piękny wiersz wywołujący w wyobraźni wiele różnorodnych obrazów:) Pozdrawiam Cię i życzę łagodnego przejścia w rok 2016:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alicjo, pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  9. Przeczytałam sobie dwuznacznie. Nie wiem, czy tak to pisałaś, czy to moja nadinterpretacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest druga warstwa dla bardziej wymagającego czytelnika, jak się wczytasz, to w każdym wierszu odnajdziesz dodatkowy sens :* kiss

      Usuń
    2. No tak. I sens trzeci dla każdego inny też bywa. :*

      Usuń
    3. Chyba o to chodzi w interpretacji wierszy :*

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.