czwartek, 1 stycznia 2015

Krótka rozmowa w południowym skwarze


Iva Pas


Uwierz w zielone plamy, plany. W tym miejscu przestajemy krzyczeć.
Wyciskasz mnie z siebie, nie jest dobrze ani źle. Nie palę, nie próbuję wrócić.
Powiedziałeś, że wolisz felietony od wierszy. Sto razy bardziej Brodskiego.

Między nami nie ma nic, chociaż wciąż chciałabym ci pokazać
miasto. Zamek, galerię, najstarszy bar, uliczki, część rzeki.
Zmieniasz temat, kiedy nie przekraczam granicy. Wystarczająco długo
ciągnęłam się po schodach. Tamto nie wróci, nie wyskoczy przed piersi.

Dzieci wychodzą z domów, tulą się do trawy. Badają przestrzeń, pochłaniają
odległość kroków, liczą ślimaki, pająki. Malują białe kratki na podjeździe,
wpisują imiona, jedno pod drugim. Tamara, Virginia, Sophie, eM.
Sara z trudem wypowiada moje imię, jej twarz lśni, jesteśmy dla siebie
za duże.

Dziwisz się, że nie śpię. Otwieram oko i spoglądam na czerwone niebo.
W ocean. Chłonę rytm, w jakim faluje. Chciałbyś zobaczyć jak przycina się torf,
układa piramidy, wietrzy.

lipiec 2014

20 komentarzy:

  1. Ciekawe czy na starość uda mi się odzyskać dziecięcą radość z odkrywania tego o czym zapomniałam? Powoli chodzenie zaczyna mi sprawiać trudność, kilka razy na dzień coś wypada mi z rąk - zamiast się złościć z powodu traconej sprawności i ograniczeń, powinnam odzyskiwać radość i dumę z tego, że odległość mierzona krokami jest jak pochłanianie przestrzeni.
    Dzięki Małgosiu za przypomnienie.
    Ściskam. B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaku, uśmiechy posyłam... pochłaniajmy przestrzeń i nie myślmy o trudnościach :* ściskam

      Usuń
  2. Przychodzę tutaj i chłonę ocean i niebo.To najlepsze.
    Miasto mogę sobie wyobrazić:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chce się przytulić do trawy, poproszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zielone plamy, zapewne trawy, bezkres... Przymykam oczy i widzę ciszę. Bardzo mi jej wewnętrznie potrzeba. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Josif Brodski - Część mowy (fragmencik) Znikąd z miłością, nastego lipcopada roku...

    Lipiec mam w pamięci, jakże lubię się położyć i słuchać jak trawa rośnie. Muszę się przyznać, że do tego wiersza, mam bardzo realny obraz w głowie. Na satelitarnej mapie odnalazłam adres. Widzę przestrzeń wokół i dom który zamieszkujesz. Tylko dziś nie ma wciągania po schodach, dziś jest wnoszenie...delikatne układanie chust na poręczy i dłoni.
    Jeszcze jeden fragmencik:
    (...) bez końca nie potrafiąc usnąć,
    mamroczącym zaimkiem "ty"próbuję wzruszyć
    poduszkę, kiedy ciało, obłąkane lustro
    zarys postaci twojej chce powtórzyć.

    Ty mnie nauczyłaś Brodskiego, zachęciłaś. Książkę nosiłam ze soba dniami, salon - sypialnia - salon. Lizałam fragmenty kartek. Dziękuję <3

    http://youtu.be/Lhv_yFMuwxs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna muzyka... a Brodski, to moja miłość, ale o tym wiesz od dawna i cieszę się, że znalazłaś w sobie miejsce dla jego wierszy :)

      całuję :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę wszystkim, którzy mieszkają nad oceanem i piszą o nim wiersze! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) rozumiem, też sobie czasami zazdroszczę :) ściskam

      Usuń
  7. W Twojej poezji jest rzadko spotykana sprawa - jednocześnie niepokój i uważność.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.