piątek, 5 grudnia 2014

I dalej takie tam...

Connemara


Nie będzie o poezji, ani o prozie, zagrywkach i rozgrywkach. Nie będzie beki, dowcipów, ani hejtów. Jestem pochłonięta tekstami do sZAFy. Jak się tak naczytam, to odejmuje mi mówę. Nie wiem, czy awangarda została doceniona, czy klasyka. Nie wiem, nie mam na to wpływu, tak samo na to, co jecie, pijecie i z kim rozmawiacie. Zwyczajnie nie chcę wbijać się w żadne tendencje i wywracać na drugą stronę. Jest chłodniej. Rozmawiam o krzywych horyzontach, przerysowanych liniach, geometrii w malarstwie, która jest obrzydliwa, oczywiście jeden przez drugiego klepie się po ramieniu i wzdycha: piękne, piękne! Sztuka, to wyzwanie. Czy bycie popularnym jest naprawdę takie istotne?! 

Każdego dnia, kiedy włączam laptopa i zaglądam do skrzynki pocztowej, (na listonosza czekam od 8:30 do 10.) zalewa mnie masa spamu. Listonosz przynosi reklamy, na szczęście nie w ilości hurtowej i głównie dotyczą TV i usług pocztowych. A w Internetach wszystko na mnie czeka. Nowe Piny, Kasia wizażystka, testowanie Forda i Nissana, Smyk rozdaje punkty, Brown Thomas zaprasza na party. Nie mogę się niestety rozerwać, więc zostaję w domu. Bez pamięci, bo nie wpadam w pułapki marketingowe, tak mi przyszło na myśl, kiedy usłyszałam, że na emigracji jesteśmy ograniczeni… Otóż nie jesteśmy, może nawet łatwiej jest nam uniknąć tłumów, nie tylko znajomych, dlatego z premedytacją zostaję w fotelu. Lubię mój dom. Lubię ogień w kominku, muzykę, ciepłe bułki, calvados, termiczne rajtki. Cenię spokój, ciszę, sielski obrazek za oknem. I to nieprawda, że nie mamy wyboru jabłek, bo jest ich kilkanaście gatunków, żeby jeszcze ludziom chciało się je jeść. Niektórzy z Was pamiętają, jak Paddy przez cały październik znosił do domu worki jabłek i przerabiałam je w słoiki na farsze do szarlotek, strucli, innych kulinarnych wyczynów, które wciąż wymyślam. Mam dość jabłek, chociaż clavadosa nie. Nie muszę sobie nic wyobrażać, jest we mnie niewzruszona pewność trwałości. Więc idę się zaangażować w wypisywanie kartek świątecznych…


31 komentarzy:

  1. pięknie poczułam Twój dom... :******

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli popularność oznacza poszerzający się krąg odbiorców, pewnie tak. Tylko, czy ci odbiorcy nie stają się w końcu jak spam?
    I jak to się czasy zmieniły - dawniej - 30 lat temu, twierdzono, że to emigracja daje nieograniczone możliwości. Dziś miałoby być odwrotnie? Z powodu jabłek?
    Zajrzałam do Connemary - ależ tam jest pięknie, surowo, groźnie i pięknie. Nic tylko pisać Małgoś :)

    P.S. Dobrze, że szybko wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, taka słabość... posłuchaj tych ludzi, Przemek Witkowski mnie rozczarował, ale przecież wolnu mu

      https://www.youtube.com/watch?v=5LEkl25AsiI

      Odbiorcy jednak różnią się od spamu, serio... Lubię odbiorców i chociaż nie jestem popularna, bardzo cenię sobie ludzi wokół mnie :* ściskam

      Usuń
    2. Jabłka , rozumiem, a właściwie nie rozumiem, bo nie o nie chodzi. Rozumiem perspektywę, wyostrzenie, zmianę. W sumie, to chyba racja, że emigracja umarła śmiercią naturalną, a zostało przemieszczanie. Ludzie wolnych zawodów mają inne patrzenie na codzienne życie, tak mi się wydaje. Tzw. urzędnicze życie jest dołujące i to jest smutne. I tu i tam. Smutne to, że wątek ekonomiczny wydaje się najbardziej istotnym i chodniki czyste jak stół. I ot, że państwo niemieckie dołoży, jakby co. Fajne jest to co mówi Pola - że każdy może być kim chce. le cz to prawda? Czytam blogi emigrantek, które są bezrobotne, sfrustrowane - tam. Tak samo jak tu, a może bardziej.
      Ale Irlandia jest piękna - ta koło Ciebie, i owce za oknem. Jest tyle pięknych miejsc na świecie.
      A jednak nie dla mnie :)
      Dzięki za linka, Buziaki i uściski prosto z Polski :)))
      B

      Usuń
    3. narzekający ludzie mają coś takiego w sobie, że bez znaczenia, gdzie miejszkają i tak będą malkontentami... to jakby osobna kwestia, kwestia charakteru.

      A, jabłka, chodzi o to, że za granicą nie ma wyboru jabłek :P

      co jest nieprawdą! Stąd mój protest. Irlandia jest moim wyśnionym miejscem na ziemi... i tyle w temacie

      ściskam ciepło

      Usuń
    4. Sny spełnione za życia. Ech!

      Usuń
  3. "Cenię spokój, ciszę, sielski obrazek za oknem."
    Ile ja bym za to dała!!!! zwłaszcza za ten obrazek za oknem. Ja mam ścianę sąsiada. Szarą nudną, nijaką. Żeby choć w jakiś kolor miły dla oka poszedł. Ten po drugiej stronie poszedł w kolor i owszem....ostre lila, aż szczypie w oczy. Czyli też nie bardzo.
    Kiedy piszesz o sielskim obrazku przypomina mi się ten z Norwegi...ależ tam było cudnie!
    Ściskam Kochana odpocznij czasem plizzzzz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Norwegia jest piękna wiosną i latem, a zimą tylko na fotografiach, oczywiście dla mnie... nie zdecydowałabym się na życie w mroźnym i zaśnieżonym kraju

      ogladałaś? http://www.filmweb.pl/film/Obywatel+roku-2014-684846

      Usuń
  4. Sielsko, swojo - mojo. Własnie tak, tak sobie wzdycham, kiedy nie chce mi się moralizować, wysłuchiwać i oglądać tych na stałe będących w straży, zapewniających niebywałą rozrywkę. A więc wzdycham zawsze, jest to westchnienie ciepłe, czuję się dobrze w swoim domu, z tym wszystkim co robię i czego nie robię. Wszystko ma swoje tempo... nie pociąga mnie rozrywka zewnętrzna. Tylko muzyka i spotkania z przyjaciółmi wyciągają mnie z domu. Kino - te również wolę w domowym wydaniu, nie spieszno mi do nowości, miło pod kocykiem, w ciepełku, dobrej atmosferze po premierowo wybieram. Niewzruszona pewność trwałości, tak własnie ją widzę jak napisałaś.
    No dobra, a teraz odskok w bok, nie pomieszałam jabłek z gruszkami ;)
    Uśmiecham się ciepło do Ciebie Małgoś <3
    Będzie po francusku ...i bardzo w temacie :D http://youtu.be/AQ9zeDd0mpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ona ma to RRRrrrr

      dziękuję B. za zrozumienie mnie również :)

      Usuń
  5. "lubię leżeć na rozgrzanej trawie
    w błogostanie czuję ziemi dotyk
    jestem wszystkich pragnień pozbawiona
    pustka we mnie krąży niczym motyl"

    Fragment z "Lubię ciszę".
    pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też kocham mój dom,
    i on jest po prostu tam gdzie jesteśmy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie domyślaj sie
      Twoje serce to wie !!!

      Usuń
    2. Tytuł
      "I dalej takie tam... "
      dlaczego?

      Usuń
    3. bo wczoraj było 'takie tam'

      Oczywiście, że wiem :)

      Usuń
    4. było 'takie tam'

      ja nie wiem co TO jest?
      nic nie mogę wymyślić???

      wiesz jakie jest hasło?
      321

      Usuń
    5. a nie 111?

      to nic nie jest, takie tam stożki :)

      Usuń
  7. jabłka w postci płynnej, to dobry pomysł, ale na party do Brown'a Thomas'a , to bym poszła na Twoim miejscu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym, żeby los pozwolił mi kiedyś przy Twoim kuchennym stole wyżreć Ci te jabłka ze słoików :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Nasze domy tworzymy my...tam Twoj dom gdzie Twoje serducho:*
    Ciepłem powiało...:* ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja tez lubie swoj dom na emigracji ;) chociaz czasem potrafie sie gniewac za to co za plotem sie dzieje...niestety nie wolno pic mi alkoholu i nie mam jak zapic smuteczkow :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie lubię zapijać smuteczków, wolę obejrzeć komedię albo pojechać nad ocean.... ściskam Kasiu i uśmiechy posyłam

      Usuń
  11. tych co lepiej wiedzą niż Ty olewaj ciepłym moczem!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.