wtorek, 15 lipca 2014

Pamięć ciała



Katarzyna Tchórz 


Potrafię przeniknąć myśli, oddech. Chciałbyś kupić lampki, ale wciąż nie możemy ustalić ich koloru. Mrugam, a kiedy gaśniesz, rozmawiamy o kartonie, folii, adresach zwrotnych. Dwa razy zapominam, co chciałam powiedzieć. W końcu wracam i wraca pamięć, więc wyciągasz ze mnie igły, później palisz je w piecu i zastanawiam się, ile w tobie mnie, a ile ciebie. Cytuję słowa na literę P. Asia śmieje się, że epitety wyprzedzają rzeczowniki. Skracam chwile. Czuję strach. To nie wystarczy, żeby dopowiedzieć minutę, ale tłumy czekają, spacerują, kleją się do okien, do siedzeń, papierowych kubków. Czekają na niezwykły początek wakacji. Mocne drinki, kapelusze od słońca, fotografie wież, łuków, piramid, księżyca, kosmosu. Gdybym miała balon, leżałabym i gapiła się w płomień. Gdybyś tamtego wieczoru nie spojrzał w moje oczy, nie znalazłbyś śladu na prześcieradle, ani pod. Perfum, skupiska karaluchów za zasłoną. Nie miałbyś reumatyzmu, cukru w kostkach, uczyłbyś ciemność kłamać, wyostrzyłbyś spojrzenie. Opróżniał skrzynkę na listy, czekał na wschód słońca. Nie, wschód wykreślam. Kto uwierzy w najwstydliwsze tajemnice. Nie żebym nie pamiętała, nie śniła o nich, nie nazywała po imieniu, nie drapała skóry do mięśni. Noce podobne do siebie, do ciebie, do kierowcy, sprzedawcy, lalkarzy, aktorów, reżyserów, żaden nie odróżnia różowego od pomarańczowego, wszyscy kłamią. Udają. Zrozum mnie w końcu i przestań rozdrabniać słowa na sylaby, kropki, przecinki. Nie usypuj gruzu ze spotkań, informacji, nagłówków gazet. Każda rzecz tutaj rozszerza się, a kiedy przestaję patrzeć. Przestaję patrzeć.


36 komentarzy:

  1. nikt nie odróżnia różowego od pomarańczowego... ale wszyscy kłamią... więc i ja kłamię że odróżniam tak długo aż zaczynam w to wierzyć....
    niełatwo tak otworzyć nagle oczy....
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :) można się wyczerpać i naładować :)

      Usuń
  2. Noce podobne do siebie, noce i dnie.
    Tracę poczucie czasu i nie wiem jaki jest dzień tygodnia.
    Straszne! Trzeba coś z tym zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zajęczała komórka, rozładowując swoje napięcie. Tym samym ukradła mi myśli, bo tyle dziś życzeń dla bliskich powinnam wyśpiewać. Swoją drogą, dlaczego tak wielu z nich urodziło się 15 lipca? a tacy inni. Zachody każdego dnia oglądam, do świtu próbuję dotrwać przez noc czarną, wyłuskując z nieba srebrne chmury. Zastanawiając się: ile ciebie jest we mnie, ile mnie w tobie, ile jego jest w nas...i jak długo jeszcze? Nie moje słowa, ale zapamiętane jak modlitwa. Obracana na wszystkie kolory. Zawieszana na sosnę zimą. Pachnącą, żywą - niebieską, wygłodniałą sosne. Strach w tajemnicach miesza, ciągłe - niedopoznanie, nieodgadnienie. No dobra, natchnęłaś mnie Małgoś jak zawsze, swoim wypowiedzianym tęsknieniem. Mała rozpierdziucha w moich myślach, będzie dzień, przecież dopiero co oczy wstały, czasu mam dużo na domyślenie, dziuchy na rozpier rozkładanie. Liter segregowanie i zapomnienie. Kocham Twoje wiersze. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak. Nie mogę zasnąć, a wierszy nie chce mi się pisać. Prześwietlam myśli, analizuję rozmowy, grzęznę, i wiem, że jak nie zrzucę ich trochę, to będzie jeszcze gorzej. Masz mnie :* kiss

      Usuń

    2. Utuliłaś mnie tym słowem <3

      Usuń
  4. Czy mi się wydaje, czy ten wiersz jest dość osobisty?
    Chociaż, który nie jest?

    OdpowiedzUsuń
  5. To raczej notka blogowa, przemyślenia przed zaśnięciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbka tego, jak skomplikowany może być kobiecy umysł :)

      Usuń
    2. tak, to prawda, zazdroszczę mężczyznom, którzy widzą tylko dwa kolory :) Czarny i biały. Życie jest wtedy o wiele łatwiejsze :)

      Usuń
  6. Odcienie myśli, uczuć, nigdy nie wiem czy są różowe czy pomarańczowe i jak bardzo czarne...
    Uporczywa intensywność pamięci, wrażeń, chwytanie słów, spojrzeń, czasem od tego nieustającego procesu przetwarzania i nieudolnych prób wyrzucania z pamięci (też ciała) czuję, że zatapiam się w to wszystko tak bardzo, że znikam... Uwielbiam Twój ''meandryczny'', płynący po głębiach sposób pisania, jest niezwykły, rozwiewa wątpliwości, koi, inspiruje, pobudza, uwalnia to, co powinno być wypuszczone w "niepamięć", by już nie wróciło, oj rozpisałam się... :)
    Wyjątkowe :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak, że czasami dotykamy swoich ścian... dziękuję Kasiu :)

      Usuń
  7. Małgoś, burza myśli kłębi się w Twojej pięknej główce, umysł galopuje... a Ty po prostu, tak zwyczajnie dajesz się ponieść... Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jak otrząsanie, strząsanie... ptaki też tak robią, koty, psy...

      Usuń
  8. czytam już drugi raz -pięknie ubierasz myśli w słowa!

    OdpowiedzUsuń
  9. i znów wyimek, tym razem z myśli i odczuć, który pozwala mi zostawić mój dzień gdzieś za progiem i wprawić moje myśli w lekkie rozedrganie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam się nazwać, Ciąg Wyimków :)

      Usuń
    2. Też wdzięcznie brzmi :)

      Usuń
  10. Bardzo spodobało mi się to "wyciągasz ze mnie igły, później palisz je w piecu".
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) lepiej palić je w piecu niż w sobie, czasami to ogień nie do ugaszenia :*

      Usuń
  11. Zabolało drapanie do mięśni. Zastanawiam się, czy wszyscy nie mamy pasu cnoty na ustach, skoro komunikacja zawsze taka za szybą.

    OdpowiedzUsuń
  12. jak dużo w Tobie emocji :)
    ja też czekam na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, składam się z emocji, potrzebuję ich do życia :* ściskam

      Usuń
  13. oddech, strach i jeszcze kilka towarzyszą nam- mi ciągle....

    OdpowiedzUsuń
  14. Notatka intensyfikujących się myśli... Najczęściej nie zapisujemy ich. Tu jest inaczej...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.