niedziela, 2 marca 2014

Hegemonia strachu

Czytam książkę, w łóżku, ciepło, cicho. Jestem w Paryżu, szlajam się popijając calvados. Nagle podskakuję i serce w niekontrolowany sposób wyrywa się ze mnie.

- Paddy, wystraszyłeś mnie
- gość chciał nas przestraszyć, że coś strasznego jest za oknem, więc go wystraszyłem
- krzycząc?


Katarzyna Tchórz 

28 komentarzy:

  1. Najbardziej kiedy sama w domu, odwiedzam szafy i łózka, przyglądam się pragnieniom latarni, które wskazują drogę do jedynego domu na wzgórzu, już prawie jestem...i dzwonek do drzwi. Serce staje, szybko zapominam, zamykam strony...i się rwę, do drugiego serca.
    A tak o Calvadosie, pierwszy raz poznałam ten zacny trunek będąc w Berlinie, stał w wytwornym domu handlowym KaDeWe, w pięknie oszklonej i grawerowanej na szkle witrynie. Kształt butelki, w której wydawało się topić szklane jabłko. Piękna barwa płynu...i ta niedostępność. Wtedy marzyłam, że na 18 moje urodziny, ta butelka znajdzie się w moich dłoniach...nawet, gdybym miała ją ukraść ;) Fajnie takie wspomnienie z przed ćwierć wieku przywołałaś u mnie Małgoś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KaDeWe, mój ulubiony dom handlowy :) lubiłam tam zaglądać w czasie wyprzedaży :) ech calvados :)
      Przyjaciółka ostrzegała mnie, że pragnę napić się clavadosa, coś w tym jest :)

      ściskam ciepło B.

      Usuń
  2. Dobre są te Twoje krótkie historyjki.
    A do Paryża wróciłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano, obawiałam się, że Paddy znalazł się na krawędzi jawy i snu przez moją lampkę nocną :)

      Usuń
  3. Czyżbyś z E.M.Remarque po Paryżu się snuła?
    Ponoć niektórzy ludzie tak ulegają sugestii, że podczas czytania muszą się calvadosu napić :)
    Ja chyba póki zima nalewkę malinową skosztuję, chociaż szwedzki kryminał czytam, a tam ani słowa o malinowym chruśniaku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ravic mnie ciągał po barach :) u mnie już wiosna :)

      Usuń
    2. Od razu też mi się przypomniał Remarque, tak jak Julce :) Chyba łazi za mną calvados, brzmi poetycko i smakowicie :)

      Usuń
    3. a wszystko mi juz pachnie calvadosem :)

      Usuń
  4. Nie czytaj takich strasznych książek, bo możesz za dużo calvadosu wypić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Czytam książkę, w łóżku, ciepło, cicho. Jestem w Paryżu........" - porwałaś mnie tam ze sobą :) może to ja byłam za tym oknem :) :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj uważaj, Paddy może Cię przestraszyć :)

      Usuń
    2. jakoś nie boję się Paddiego... za dobrze się tu czuję ... a przecież to trochę i jego miejsce ;)
      :****

      Usuń
    3. Paddy'ego nie należy się bać, on tylko straszy :)

      Usuń
  6. Ale Ci zazdroszczę, tyle dobra na raz??? Życie nie jest sprawiedliwe...Serdeczności przesyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy jak patrzymy na życie :) sprawiedliwość to pojęcie względne :)

      Usuń
  7. No a jak? Krzykiem najszybciej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nooo wiem, wiem :) zabić na śmierć :)

      Usuń
  8. a my w tym roku mamy wino z wiśni i jeżyn, cudny smak i jaki kolor...

    OdpowiedzUsuń
  9. to będę pamiętać : za Twoje zdrówko ( mam nadzieję w "śledzika")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, odwdzięczę się :) odsalutuję czymś smacznym :)

      Usuń
  10. Krzyk może dodać odwagi... temu, kto krzyczy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. pokonać strach krzykiem jest chyba zdrowe:) Przynajmniej dla niektórych;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ... ale czkawka puściłaby gdyby dokuczała... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty w Paryżu, Schroni śni o Berlinie, który jest stanem umysłu ...
    W jabłkowych klęskach urodzaju, mieszczuchy osiadłe na wsi robią cydr. Ale calvados to nie ta szkoła jazdy.
    Może poczytasz Paddiemu na głos?:) Będzie śnił o Paryżu.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.