wtorek, 21 stycznia 2014

Wspomnienie jak wczoraj

hm, babcia. Robiła najlepsze zacierki na mleku z odrobiną masła i cynamonu. Z dziadkiem byli najlepsi w brydża. Grali z moimi nauczycielami muzyki i polskiego, i kiedy ci przegrywali, miałam przegwizdane w szkole. Więc permanentnie. Babcia pięknie pachniała i wyplatała mi codziennie warkocze do szkoły, a kiedy ścięłam włosy, przestała się do mnie odzywać. Ciągnęła jak cholera. Nie wiem, czy moi znajomi się jej bali, czy jej nie lubili, ale dla mnie była najlepszą z babć. Na zakonnice mówiła 'boże krówki' i nie miała o nich dobrej opinii, chociaż z dwiema przyjaźniła się do śmierci. Moja córka, nosi po babci zegarek, którego nie mogłam dotykać, bo nie.

mój dziadek


36 komentarzy:

  1. A ja swoich babć nie wspominam z...z sympatią. Pewnie mnie za to nienawidzą, gdzieś tam w przestworzach, czyli nogdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak bywa Sivko, dobrze, że jesteś :*

      Usuń
  2. Moja babcia zrobiła dla mnie kołdrę z pierza z własnych kurek. Mam ją do dzisiaj. Najcieplejsza kołdra na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, moja druga babcia też robiła dla mnie poduszki, jaśki, haftowała gorsety, niestety mieszkała w górach, miałyśmy do siebie daleko :*

      Usuń
  3. Kocham stare zdjęcia i tylko z nich znam moich dziadków.
    odeszli zanim zdążyłam ich zapamiętać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia to fantastyczna pamiątka... można do zdjęć opowiadać historie, bywa to niezłą frajdą.

      Usuń
  4. Tak z wielką miłością wspominasz dziadków, obrazujesz słowami...aż, aż :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślisz? To zwykłe wspomnienie, pewnie wygrzebałabym takie aż, aż, ale tak jakoś...

      Usuń
  5. Jedna babcia lubiła śpiewać, biegać po kawiarniach i na nic nie miała czasu. Przefurkotała przez moje dzieciństwo.
    Druga była blisko przez wiele lat, zawsze chora, ale jeździła ze mną na wakacje. Nie mogę zapomnieć, jak zrobiłam jej ogromną przykrość.
    Miały jedną ogromną wadę - mieszczanki mieszczańskie - nie można było jechać do nich na wieś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz, ja jedną miałam blisko, a drugą daleko w górach

      żadnych wad, no może oprócz odległosci :* ale czasami, to była zaleta. Lubiłam wyprawy pociągowe z rodzicami. Szczególnie z przesiadką w Krakowie :)

      Usuń
  6. Byłam szczęściarą. Poznałam swoje babcie, swoich dziadków i pradziadków. Wszyscy dożywali, co najmniej 90-tki i to w dobrym zdrowiu, odchodzili jako pra-pra-dziadkowie, co pewnie jest ewenementem:))). Ostatnia babcia zmarła rok temu. Byłam więc wnuczką prawie do pięćdziesiątki. Byłam kochana , noszona na barana, rozpieszczana na tysiące sposobów. Ta miłość, której doświadczyłam ciągle we mnie siedzi. Nauczyli mnie cierpliwości, pogody ducha, rozwagi i miłości do zwierzat. Ciągle za nimi tęsknię, i za tą miłością, taką bezwarunkową.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspominam moją Babcię i Dziadka znacznie częściej, niż przy takich okazjach, jak ta :)) Kochani byli, pokazali mi, co to miłość bezwarunkowa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednej babci nie znałam, druga jest daleko. Mam wrażenie, że woli inne wnuczki... te od córek...
    Dziadkowie obaj nie żyją.. z jednym zdążyłam spędzić ostatnie wakacje... drugiego prawie nie znałam....
    Za to moje dzieci mają w moich rodziców cudownych Dziadków :) Takich bliskich i prawdziwie kochających :)
    :****

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja babcia też ciągnęła za włosy jak cholera przy zaplataniu warkoczy. Robiła pyszne pierogi i nie bała się okazywać miłości... była najcieplejszą i najbardziej pozytywną osobą w całej mojej rodzinie. Tęsknię za nią bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ciąganie za włosy z perspektywy czasu nie było aż takim złym akcentem. Wiele dobrego potrafi zmazać nawet taką winę :)

      Usuń
    2. Teraz to wspominam z łezką w oku, szczególnie to wrzeciono używane do zaplatania francuza.

      Usuń
  10. Moja ukochana babcia nie żyje już ponad 32 lata. Ukochany dziadek Roman minęło w grudniu 41. Obydwoje są ze mną, są w moich emocjach obecni codziennie. Nosze w sobie ślad ich obecności w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziadków nie znałam i bardzo żałuję ale oboje umarli zanim się zdążyłam pojawić w planach. O babciach pamiętam, zwłaszcza tej od strony mamy. Była taka śliczna i pogodna i miała mnóstwo energii. Robiła tak słodkie kompoty że gdyby włożyć w nie łyżeczkę to by się nie przewróciła. Prawdziwy ulepek. Czasem strasznie mi jej brak. Była the best!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a kompoty, zapomniałm o kompotach :) tęsknota...

      Usuń
  12. Fajne struny poruszyłaś, każdy z nas mógł się zagłębić w jakieś wspomnienia! Ja nie pamiętam, czy babcia zaplatała mi warkocze, ale pamiętam, że to ja jej zaplatałam z każdym rokiem cieńszy warkoczyk, który ona sobie zwijała w koczek. hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja druga babcia nosiła długiego warkocza... pamiętam jak wgapiałam się w nią, jak szybko poruszła palcami...

      Usuń
  13. Ważne i piękne wspomnienia.
    Moi dziadkowie też grali w karty, a babcia stawiała kabałę:)
    Co tydzień schodziły się sąsiadki, żeby im powróżyć.
    A ja siedziałam przy stole i stawiałam pasjanse:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w domu dłuto mojego dziadka, w którym zrobił on samodzielnie rękojeść. Miał dużo takich narzędzi - część metalowa od kowala, rękojeść własnej roboty. Nie sposób patrząc na to dłuto nie przypominać sobie tego, jak jego silne dłonie obejmowały rękojeść. A minęło już blisko 30 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykłe. Fajne wspomnienie i pamiątka.

      Usuń
  15. powroty do korzeni i tęsknota za tradycją,
    jest nadzieja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej wspomnienie, nie unikam takich myśli, wręcz przeciwnie, pielęgnuję je w sobie :)

      Usuń
  16. Babcia i Dziadek to podpłomyki, bajki przy piecu, obrona przed rodzicami, gdy przyszło do kapryszenia, wiadra pełne jagód, truskawek i orzechów, ziemniaki w mundurkach, latanie po polach, czekolada, słuchanie wieczorynki w radiu zamiast gapienia się w telewizor, zbiory malin, zimowe nurkowanie w zaspach... aż się łezka woku kręci, do czasów które nie mają zamiaru wrócić :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, myślę, że dziadkowie wprowadzali oddech w codzienność dziecięcą, prztnajmniej tak było u mnie.

      Usuń
  17. A ja mam w domu ramę po świętym obrazie, który od zawsze wisiał w domu babci. Zrobiłam z niej lustro. Dopiero gdy odeszła, zdałam sobie sprawę z więzi jaka nas łączyła; ją i nas rodzeństwo - jedyne jej wnuki...

    Piękny tekst Małgosiu - jak zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rama, piękna rzecz... tak to właśnie jest, dopiero jak odchodzą, zdajemy sobie sprawę z tego, co nas łączyło.

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.