sobota, 18 stycznia 2014

W środku

by John Wilhelm


Czujemy się tak samo.
Chcę widokówkę, rozlewające się łąki, owoce bzu.

Mogłabym tam przysiąść, nie dotykać gałęzi. W obronie strachu,
zmyślić krajobraz, głos, jak aktor, który prosi scenarzystę o zmianę akcji
każdego mitu kreującego bożków. Mogłabym dotykać mebli, układać kwiaty.

Nie bać się promów opuszczających brzeg ziemi, gdy w tumanie pyłu
niosą się publiczne debaty o zaletach przyrody. Znowu podnoszę wzrok
i zastanawiam się, czy istnieje wspólna sprawa, skupisko ziaren,
kilka zapuszczonych kropli w sypialni.

Ptak wpadł do pokoju na piętrze, pomogłam mu się wydostać.
Nerwowy wydech. Podnoszę wzrok i wiem.

26 komentarzy:

  1. często przytrafiają mi się gołębie wpadające na półpiętro. za każdym razem panikuję w ten sam sposób. byłoby łatwiej, gdyby to wszystko działo się na widokówce. nic, tylko włożyć do pudełka i zamknąć wieczko. ale nie dzieje się. oddycham nerwowo z tego lęku przed żywotnością a później... przychodzi ulga.

    pięknie napisane. blisko tego, co sobie często myślę. tak myślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mały drozd, udało mi się go uwolnić, na szczęście :)

      dziękuję

      Usuń
  2. ..albo zaczyna fruwać :)) ...pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna niedługo, trzeba się przygotować :)

      Usuń
  3. Twoje słowa oliwią mi wysuszone chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I hipopotam moze miec skrzydla i tanczyc, jak baletnica!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, nosorożec czy hipek - to jedna baletnica :)

      Usuń
  5. nosorożec to czy hipopotam... nieistotne... grunt, że wpadł mi przez okno i nie umiem go uskrzydlić. Ale kiedyś mi się uda! Widzę na obrazku i wiem jak powinien wyglądać. Będę się starała :) :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się emko, życie staje się łatwiejsze jak się tak pięknie wcielisz :)

      Usuń
  6. Duży lecz fruwający nosorożec z obrazka dodał lekkości i powiewności wyobrażeniu łąk z widokówki, a to w opozycji do przyciężkich publicznych spraw w tumanie pyłu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wszystko przez drozda, który wpadł mi do domu przez okno :)

      Usuń
  7. Ależ cudne zdjęcie! Jestem właśnie po długiej, strasznie długiej i strasznie porannej rozmowie z H. o sile i możliwościach, i dawaniu z siebie wszystkiego i niepieszczeniu się ze sobą samym, wchodzę, a tam ilustracja mojego poranka! Ps. "Publiczne debaty o zaletach przyrody", tak, jest. Uśmiechnęłam się prawym kącikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dobrze, że masz H. dba o Twoje poczucie siły, więc działaj pięknoto :)

      Usuń
  8. wyobraźnia czyni cuda, czasem przenosi nas w miejsca, o których marzymy, choć ich nie znamy, to wyobraźnia je tylko dla nas maluje:)
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.