piątek, 16 sierpnia 2013

to jest tak, że czasami myślę o dezaktywacji konta

http://www.goksezam.pl/portal/images/stories/tnk/2013/tk05.pdf

12 strona
Daję sobie oczywiście czas i myślę, myślę. I wtedy mama dzwoni, że pocztą przyszły czasopisma, że są w nich moje wiersze. Albo wpadam na stronę Campanule albo Małgorzaty  i czy wtedy na pewno tego chcę? Przemiany, to co w nas zachodzi, we mnie, bo przecież każdy czuje się inaczej. Więc nie dzisiaj, jeszcze nie. Dziękuję Wam. 

42 komentarze:

  1. No proszę a ja myślałem, żeś twarda jak petarda.
    pozdrawiam i cieszę się z deaktywacji dezaktywacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, jedna pani napisała mi, że mam jaja, ale niestety, mam jajniki i nie różnię się w zasadzie od innych kobiet :)

      Może jeszcze więcej wymagam od siebie i dlatego tak :) cieszę się, że się cieszysz :)

      Usuń
  2. To nie jest dobry dzień na dezaktywacje... Żaden nie jest dobry! :)
    Wiesz, od niedawna czytam Twoją twórczość, ogólnie poezja jakoś szczególnie mnie nie rajcuje ale Ciebie lubię. Trafia do mnie. Niezręcznie mi interpretować, bo obawiam się, że mój odbiór nie pokryje się z tym, "co autor miał na myśli" ale czytam i zostaje w głowie. Gratuluję talentu i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie wiem co napisać, dziękuję :*

      Usuń
  3. To chyba taki żart przedemerytalny. Ledwo zaczynamy się poznawać, a Ty z grubej rury!
    Co do jajników to całe szczęście, że się nie różnicie, ja tam niczego więcej nie oczekuję.
    Nie wiem jak polska literatura piękna, ale my na pewno byśmy z tą dezaktywacją wiele stracili.
    I proszę na koniec z takimi dołami radzić sobie w cichości gdzieś na uboczu, tu uśmiech i optymizm!
    serdecznie pozdrawiam,
    p.s. wiersze są bardzo ładne i intrygujące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju, zaczęłam pisać tego bloga właśnie dlatego, żeby utrzymać w ryzach te wszystkie spadki witalne, http://wcieniuskrzydel.blogspot.ie/2011/02/zawieszona-w-sieci.html - tu jest więcej

      no mam chwile w których wątpię, no mam. I cieszę się, że nie muszę tego na uboczu, w cichości, bo wszystkie owce i krowy okoliczne uciekłyby na drugi koniec wyspy :)))

      Usuń
    2. Sama racja w Twoim tekście,ale za dużo na raz, tyle przemyślałaś opisałaś i nie ruszyłaś z miejsca.
      To co robimy nie powinno być ciężkim doświadczeniem, powinno nas bawić, bawić kiedy nie oczekujemy za wiele i przyjmujemy pokornie to co jest.
      Zwykle mawiam, że w historii było zbyt wiele sławnych, wielkich postaci, o których dzisiaj nikt nie pamięta, nie zawraca sobie nimi głowy. Każdy z nas myśli, że pozostawi po sobie coś wartościowego, a pozostanie po nas "brak pamięci" za 10-15 lat.
      Wszystko to jest po to, aby jakoś dać sobie radę z życiem i nie popaść w zwątpienie.
      Dlatego piszemy, fotografujemy, malujemy, gramy w szachy... zajmujemy bzdetami nasze umysły i do końca dojedziemy.

      Usuń
    3. zaniemówiłam

      ok, nie ruszyłam z miejsca

      pozdrawiam

      Usuń
    4. mam nadzieję, że się nie gniewasz,
      pozdrawiam

      Usuń
  4. o nie! nie wolno tak myśleć!

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo i kto to mówi :* ściskam Beatko

      Usuń
  5. I mam nadzieję, że jutro i w następnym tygodniu, miesiącu i roku też jeszcze nie. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie wzdycham, podzieliłam się z Wami moją rozterką

      Usuń
  6. Oni wszyscy, ci z powyższych komentarzy, mają rację.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja kategorycznie zabraniam dezaktywacji !

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo Ty byś chciała zadowolić wszystkich, a tak się nie da :) I jak dezaktywacja! Toż to policzek dla nas, kochających Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoniu, gdzie wszystkich, bliskich, jedynie...

      Usuń
  9. Zwątpienie podpływa każdego dnia, to u tak wrażliwych, pięknych dusz zupełnie normalne, a i potrzebne przecież, by tworzyć. Cieszę się, że w odpowiednich chwilach pojawia się coś/ktoś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Mariolu, dzisiaj przynajmniej dowiedziałam się, co myślą o mnie ludzie, którzy tu zaglądają

      jak widzisz, niektórzy są dla mnie dość okrutni

      ech

      Usuń
  10. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Warto o tym pamiętać.
    Seredczności przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zamknięciu bloga i dezaktywacji konta mówię stanowcze NIE! Będzie mi bardzo, bardzo smutno na duszy i innych częściach ciała. I dopiero wtedy będę całkiem blue:-)
    Pozdrawiam ciepło i moc, wysokiej próby, pozytywnych emocji ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja jestem granatowa, więc ładnie się wpasujemy w siebie :) ściskam

      Usuń
  12. nie wyrażam zgody, jakem cicho, nie i już!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, Ty sie nie musisz martwić, masz mnie we wszystkich dostępnych kanałach łączności :)

      Usuń
  13. Niech się zwątpienie zatraci w wątpiach.
    Nie odbieraj nam siebie Małgorzato!
    Bardzo by brakowało ...
    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ściskam M. ale nie zniknę tak całkiem całkiem

      Usuń
  14. a dostałaś kiedyś kopa wirualnie?
    nawet się nie waż! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, pewnie, i to nie dwa, trzy :)

      ściskam Moniko :*

      Usuń
  15. Andrzeju, nie mogę odpowiedzieć Ci bezpośrednio pod komentarzem.
    Zatem!

    Nie, nie gniewam.

    W zasadzie, ktoś taki jak ja, co nic w życiu nie osiągnął w ostatnich pięciu latach, nie powinien w ogóle się odzywać i mieć uczuć.

    Pozdrawiam nieustająco

    OdpowiedzUsuń
  16. kokieterią mi zapachniało...
    wybacz! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego kokieterią? Że zastanawiałam się nad zamknięciem konta, ale zrezygnowałam, bo kilka impulsów spowodowało, że zmieniłam zdanie?

      To jest kokieteria?

      dziwne, myślałam, że kokieteria ma zupełnie inne podłoże

      Usuń
    2. mam a pewnie, ale i tak ciągle mi mało :)

      Usuń
  17. chyba każdy się zastanawiał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że prędzej, czy później przychodzi ten moment :)

      Usuń
  18. "(...)życzę dni, w których będzie czas
    na przeczytanie chociaż jednego wiersza
    albo kilku stronic książki… (...)"
    autor pieknie zachęca:)
    Kokieterii nie widzę, raczej znurzenie/zmęczenie, może smutek, a może potrzebę odpoczynku? Nie rób mi tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że kokieteria byłaby wtedy, gdybym napisała: zamykam bloga, co wy na to? A napisałam wyraźnie, że mam chwile zwątpienia ale dzięki ludziom przestaję o tym myśleć, ech

      dziękuję Iva

      Usuń
    2. wiesz, że jesteś moją poezją? To ważne!

      Usuń
    3. Iva, uśmiecham się do Ciebie :*

      Usuń
    4. a ja odwzajemniam i jestem już spokojna;)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.