czwartek, 16 maja 2013

16 maja




Co my tu mamy.

Pierwszy raz wręczono Oskary, a Edgar Allan Poe poślubił 13 letnią kuzynkę. 16-go maja urodził się Jan Drzeżdżon - więcej na temat tego pisarza znajdziecie w drugim numerze eleWatora. Urodzili się Christian Lacroix, Pierce Brosnan, pierwszy jest projektantem, drugi irlandzkim aktorem. 

Na szczęście w miejscu w którym jestem nie ma nadmiernych upałów, właśnie taki tryb życia mi odpowiada.  Może bywam bardziej oschła, zimna, ale przynajmniej dzięki temu przetrzymałam zdradę fałszywych przyjaciół. Tymczasem pomidory i papryka rosną, kwiaty kwitną, truskawki - najogólniej, to będzie dobry dzień. 

plac św marka o świcie 

14 komentarzy:

  1. Jakość z ilością zwykle w parze nie chodzą, więc przychodzi taki czas, że trzeba na coś postawić :)
    Też liczę na piękny dzień, tak bez powodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Małgoniu, chociaż cięgle się łudzę :P

      Usuń
  2. Ja też nie lubię upałów. Cieszę się, że dzień Ci się dobrze zaczyna! Buziaki (tudzież "całusy", jak mnie ostatnio pouczył starszy syn). :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądry syn :) całusy - zapamiętam :P

      Usuń
  3. U mnie dziś ciepło w miarę, jednak tak znośnie - nie gorąco, nie zimno :)
    Liczę, że to będzie dobry dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, samych dobrych dni :)

      Usuń
  4. też co jakiś czas doświadczam zdrad,to bardzo bolesne,ale dzięki temu oddzielają się ziarna od plew i pozostaje to co najcenniejsze,buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posiadamy niby łatwość radzenia sobie a i tak człowiek łapie doła :(

      Usuń
  5. Dzisiaj swieto Andrzeja Boboli....
    A dzien bedzie wspanialy!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  6. W moich albumach, tych komputerowych i "papierowych", tak mało jest zdjęć o świcie. Szkoda - patrząc na takie fotografie miło byłoby wspomnieć, że to był dobry dzień, od samego początku.

    Marzę już o truskawkach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czwartej rano przyjechaliśmy do Venecji, zostawiliśmy samochody w kolejce do promu i taksówką wodną popłynęliśmy do centrum, nie wiem, która mogła być, piąta rano? Może później, turystów na placu przybywało i przybywało, a ja czekałam na poranną kawę jak na zabawienie... wypływaliśmy z Venecji o 12 w południe w kierunku Aten, 36h na promie. Muszę to kiedyś opisać, trasa koncertowa chóru :) Zdjęcia wiele zatrzymują w pamięci :)

      Usuń
  7. dzień prawie słoneczny, acz porywiście. we mnie też ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dzisiaj słonecznie i ptaszyska w końcy szczęśliwie obsrywają moje okna

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.