czwartek, 25 października 2012

Świetnie się rozumiemy, po co słowa?




Kasia intensywnie pracuje, maluje, ja przestałam pisać, co nie znaczy, że skończyłam. Każde słowo zdaje się być, nieadekwatne, nieprzystosowane, zbyt mało przenikliwe. Patyczak wypuścił kilka pędów. Agnieszka pisze haiku http://haiassneg.blogspot.ie/ Kładę się w nocy śpię, w dzień śnię... tak haiku zawsze kojarzyło mi się z baśniami.

Wpis na fb o ryżu z jabłkami i cynamonem zrobił zamieszanie. Tak, ryż gotuję w mleku, z miodem i rodzynkami. Smakuje lepiej, poza tym niektórzy dodają tarty imbir - muszę kiedyś spróbować. Żeby ryż nie był zbyt suchy, przed włożeniem do piekarnika, polewam całość słodką śmietaną wymieszaną z cynamonem.



34 komentarze:

  1. Uwielbiam haiku Agnieszki, no i umawiam się z Nią właśnie na kawę... Szczęściara ze mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uściskaj ją ode mnie, koniecznie! :****

    OdpowiedzUsuń
  3. Usłyszałam, magiczne słowo haiku i już odleciałam;)
    Tak mało mi brakuje, by serce szybciej zabiło, chyba coś ze mną jest nie tak...
    Musiałam napisać choć kilka.. ok, może trochę więcej słów.
    Któż nie zna haiku Agnieszki?
    Ja na szczęście zaglądam i czytam regularnie:)

    Toś mnie zaskoczyła dzisiejszym wpisem Małgoś!

    Uściski i uśmiechy w Twoją stronę:))))
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  4. Kreatywna jesień. :)
    Ryż też gotuję w mleku. Odziedziczyłam ten nawyk po rodzinnej kresowej kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. A w radiu właśnie dyskusja o tym, że Polacy mają coraz większe problemy z rozmawianiem, z wysławianiem się. Słowa są jednak potrzebne.
    Ryż koniecznie na mleku, ale z rodzynkami i miodem to jeszcze nie gotowałam, chętnie spróbuję ;-)
    Serdecznie pozdrawiam.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z rozmawianiem to ja nie mam żadnych problemów, z wysławianiem tym bardziej, tu bardziej chodzi o zasadność używania słów przy pisaniu wierszy :) wyrażanie siebie :)

      Buziaki :)

      Usuń
  6. z przyjemnością czytałam kilka ostatnich notek. Hurtem!:-))

    OdpowiedzUsuń
  7. A czemu ryż z jabłkami i cynamonem wywołał zamieszanie? Rany boskie, przecież to jest takie pyszne!

    Tylko, że ja go robię nieco inaczej...

    Dwie torebki ryżu gotuję w minimalnie osolonej wodzie...

    Foremkę od babki (nie okrągłej z kominkiem, tylko podłużnej) smaruję masłem. Kładę jedną torebkę ryżu, na to jabłka - starkowane, albo pokrojone w cienkie plastry - na to druga warstwa ryżu, trochę masła na wierzch, by suche nie było i do piekarnika na jakieś pół godziny. Po wyjęciu na talerz pocukrzyć, pocynamonić i pośmietanować wedle uznania.

    PYCHOTA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj ryż ugotować w mleku, O! a zamieszanie, bo wszyscy lubią i mają swoje sposoby na przyrządzanie :)

      Usuń
    2. Ach!
      A ja pomyślałam o zamieszaniu w negatywnym tego słowa znaczeniu. Pewnie z powodu ostatnich stresów ogarnął mnie totalny pesymizm.

      Usuń
    3. Nie smutkuj, nie pesymizuj, szkoda życia :***

      Usuń
  8. uwielbiam haiku:) .wiesz im mniej słów tym lepiej:)
    buziak
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  9. ............no i nie mogę się doczekać tej Waszej wystawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no właśnie miałam Ci pisać, a raczej dziękować! Bo dzięki Tobie sprowadziłam sobie "Malinę" i wchłonęłam. I będę wracać do takiego Wiednia i do takiej jej. Dziękuję raz jeszcze i ślę moc krakowskich uśmiechów :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło, przez moment myślałam, że ściągnęłaś dla siebie moją książkę, ale fakt, Malina jest zdecydowanie bardziej interesująca niż Czekając na Malinę :)

      Usuń
    2. Dzięki Tobie zainteresowałam się Maliną i autorką tej książki. Myślę też o poznaniu Czekając na Malinę. To może być niezwykła kompilacja. Już teraz, czytając sam opis widzę wnikliwe studium przypadku. Wgląd w siebie i emocje. Ja wiem, świat wymaga od nas bycia zadaniowym, wciąż bardziej i bardziej, ale ta cząstka, która nam pozwala czuć, prawdziwie być w kontakcie, pisać poezję uratuje nas od bezrefleksyjności... Wierzę w to.

      Usuń
    3. Czekając na Malinę - moje wiersze o nieobecności, Bachmann zainspirowała mnie mnie Maliną, jego obecnością :) Książka niezwykła i niełatwa. Życie przecież nie jest prościzną :)

      Usuń
  11. Jesteś bardzo wymagająca wobec siebie...:)

    Zapomniałam o mleku, a przecież w moim rodzinnym domu od zawsze gotowało się ryż na mleku.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas od siebie wymaga, od innych nie śmiałabym, jestem zbyt mało perfekcyjna :P

      :)

      Usuń
  12. Wolę zamieszanie z powodu ryżu. Jest zdecydowanie smaczniesze niż awantura o aborcję;)

    OdpowiedzUsuń
  13. cynamon i jabłka niewątpliwie jesień........ :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ależ pyszności...na pewno ugotuję tak właśnie! bo do tej pory to tak głupio, na wodzie. ale nigdy więcej!! :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, zagotowuję ryż i zmniejszam na minimum kurek... 10-15 min i ryż jest gotowy :)

      Usuń
  15. Stwierdziłam, że nie zrozumiem Twojej książki bez zapoznania się z inspiracją. Mam nadzieję, że Czekając na Malinę przeczytam póki nie zapomnę Maliny (choć czy można o niej/nim* zapomnieć?). Póki co wkradła mi się taka książeczka, też bardzo ciekawa "Prawo Giełdowe" no i się wciągnęłam... ;D

    Pozdrawiam ciepło!


    *niepotrzebne skreślić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście "Czekając na Malinę" żyje bez "Maliny" Ingeborg

      "Malina" to tylko inspiracja, więc wiesz... no wiem, autor to sobie może gadać :P

      "Prawo Giełdowe" - zacnie :)

      Usuń
  16. Dzięki za przepis na ryż...zapisuję do swojego kajecika :*

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.