środa, 15 lutego 2012

wypadkowa


   Ktoś tam interpretuje filozofów, inny parafrazuje Szymborską, a jeszcze inny nie pamięta daty urodzin swojej ukochanej. Ścierają się ze sobą pewności i niepewności.  Tu i teraz liczy się najbardziej. I nie ważne, kto ma rację. Istotą problemu jest zaangażowanie.  Tak, to skomplikowana mapa, na której jest wszystko. Od smaku kawy, rodzaju pasty do zębów, po tapetę, hałas zza ściany, czy plamy po oleju na tapicerce krzesła. Robię pewien wysiłek i wytrzymuję kilka lat. Czasami jest lepiej, innym razem gorzej, ale wytrzymuję, bo wierzę, że przyjaciele są na całe życie. Fakt, że nie podlewałam mu kwiatów, ale w sprawie muzyki, smaku imbiru i węgierskiego tokaju mogliśmy gadać  i gadać. Nagle jednak zmieniliśmy temat.

    Był prawdziwym człowiekiem honoru, a może to trauma powoduje, że emocjonuje się wygadaną panną, która chętnie wysmarkałaby się na jego lnianą koszulę i zahaczyła nosem o jego cielęcy wzrok. Niestety potknęła się o twarze sąsiadów i trzeba było z tego jakoś wybrnąć. Nagle zjawa, która już dawno zostawiała odciski swoich palców i podpuszczała jednych na drugich ożyła i zrodziło się kolejne nieporozumienie. One zazwyczaj są benzyną i tylko kto ma jeszcze w tych czasach zapałki? Podszedł i cisnął we mnie garść popiołu.
   
    Czy uważasz, że wszystko jest w porządku?

    Człowieku, jak ty wyglądasz?

   Jego zdaniem szklanka jest do połowy pełna, albo do połowy pusta. Jednak dla mnie nic w niej nie ma, oprócz bełkotu wyuczonego na pamięć. Rozentuzjazmowana zjawa  kieruje się wprost i nieodpartą chęcią zemsty, mości sobie gniazdo na centralnym fotelu. To żadna magia, zwykła manipulacja. Mogłaby być pięknym ptakiem, choć pewnie nie potrafiłaby już mi spojrzeć w oczy. Tyle sarkazmu i zakrętów, z których łatwo wypaść, kiedy przyjaciel pozwala nam odejść.

30 komentarzy:

  1. a ja nic nie rozumiem..umysł mam 'zniewolony'..

    OdpowiedzUsuń
  2. To mądre pożegnanie z przyjacielem, trochę żalu, trochę przykrości, no i akceptacja, choć z pewnym bólem. Takie życie... czasem nas zaskakuje, a czasem rozczarowuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem o czym jest ten tekst ale bardzo mi się podoba, zjadam Twoje litery jak batoniki, wypijam całe zdania jak piwo, wszystko mi tak smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujący tekst, przeczytałam kilka razy i za każdym razem podoba mi się bardziej :) Daje sporo do myślenia... pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaglądam często, ale nie zostawiam po sobie śladu. Lubię za to słowa i zdania - perełki, kolekcjonuję w pamięci, wyobraźni, czasem coś "przekuję" na swoją modłę. A ulubiłam najmocniej prozo-myślenie, przelewanie siebie na kartkę, w tym mi jest Pani najbliższa. Za to dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietne proba opanowania wlasnych emocji w niespodziewanyym starciu z rzeczywistoscia i jej "niespodziankami" odzianymi w czekolade jak jajka od Ferrero. Bycie kobieta to naprawde trudna sprawa, Margo...a na ten Ich cielecy wzrok nie ma niestety rady..a jedyny pewnik to taki, ze nic nie jest na zawsze.. Stworzylas jednak z tego piekny obraz brutalnej codziennosci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pchełko, ten tekścik chyba najbardziej to mnie był potrzebny, zapomniałam już jak pisać prozę, a mam dwie recenzje rozgrzebane do szafy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Matyldo - czasem nie mamy wyboru, jak się okazuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nocny - ja dzisiaj też jakieś mieszanki, jogurt naturalny z musli o różnych smakach, kawa, cola, ogórkowa, syn pichci bolognese :) ech

    OdpowiedzUsuń
  10. Arcano - czyli nie jest jeszcze tak źle z tym moim pisaniem :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Arcano - czyli nie jest jeszcze tak źle z tym moim pisaniem :***

    OdpowiedzUsuń
  12. Urbi - z tymi prózkami to mam pewien problem. Jestem do nich za leniwa, wiersz przychodzi i jest. proza wymaga ode mnie koncentracji, a nie zawsze potrafię. Ale może powinnam wrócić do listów, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mo_nick - a Ty jak się trzymasz pięknoto? Zima Ci nie dokucza?

    Wywołujesz we mnie radość wielką.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Kiedy przyjaciel pozwala nam odejść"
    Kiedy przyjaciel pozwala nam odejść to albo nie zasłużył sobie na nazywanie go przyjacielem. Albo to my świadomie, czy też nie świadomie zrobiliśmy coś, co spowodowało, że nie zasłużyliśmy na to by być jego przyjacielem. Tak myślę. Trochę to może zagmatwane, ale nie znam sprawy, więc tylko dywaguję...

    Margo, dzięki za cynk o wieczorze autorskim, ale 19 lutego nie dam rady pójść. Wraz z grupą znajomych katalogujemy okoliczne kościółki. I na 19 właśnie mamy umówiony wyjazd i spotkanie z historykiem sztuki. Może będzie jeszcze okazja:) A Corto Caffe jest rzut beretem od mojego domu, 5 minutek spacerkiem:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. To nieistotne, przyjaciele są przyjaciółmi niezależnie od okoliczności, potrafią sobie wybacz, rozmawiać i w swojej ocenie - najpierw a przede wszystkim opierają się na zdaniu przyjaciela i wsłuchują w to, co ma do powiedzenia. Jeżeli kompletnie nie mają do siebie zaufania, nie ma przyjaźni i dobrze się dzieje, że drogi się rozchodzą. Szkoda czasu na bycie ciocią dobra rada, dla kogoś, kto ma to w nosie.

    Miłej pracy zatem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zapomniałaś jak pisze się prozę, ten tekst jest tego najlepszym dowodem:)

    Nie zawsze kolorowa, ale opowiadająca o prawdziwym życiu, taka proza i takie wiersze najbardziej do mnie przemawiają.

    Ten tekst w pełni do mnie trafił. Niestety wiem o czym opowiada. A może jednak dobrze się stało.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Emocje nie zawsze sa dobrym doradcą, rozum wiele może, przyjaźń jest cenna, ale skoro doszliscie do takich wniosków ja moge powiedzieć, szkoda, bo emocje złym doradcą są!a wiem o czym piszesz
    j

    OdpowiedzUsuń
  18. Katarzyno, najwidoczniej :) czyli powinnam dłubać czasem w prozie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jadwigo, dziękuję za poczytanie i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciągle zaskakujesz... mnie podoba się kondensacja treści w Twoim tekście - w prozie trudno jest chyba opowiedzieć o czymś krótko i bez "przegadania". Sens i sedno wypowiedziane w niewielu zdaniach. Może dlatego lubię dobre eseje i opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem co odpowie Margarithes, ale uważam,że najtrudniejsze w prozie pisząc pełnym emocji, pamiętać o tym, by w tych kilku czy kilkunastu zdaniach zawrzeć wszystko co najważniejsze, tak by nie zanudzić czytelnika.
    Być może pisanie prozy nie jest najłatwiejsze, ale gdy się rozpocznie tą przygodę, ciężko z niej zrezygnować, ponieważ ciągle ukazuje swoje piękno.
    Coś o tym wiem:)
    Miłego wieczoru:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ogórkowa była dobra choć jej nie lubię,
    jestem na dziewiętnastej stronie Maliny
    buziaki:)
    Rafał

    OdpowiedzUsuń
  23. Swego czasu, całkiem nie tak dawno temu, wydawało mi się że tracę Przyjaciela. Życie nas dogoniło. Przeczytałam wtedy "Mieć czy być przyjacielem" V. Albisettiego, a w niej: "(...)Być przyjacielem oznacza: sprawić, aby był wolny i otwarty na życie.
    Bez naszego udziału.
    Bez nas."

    Dzięki tej książce nasza Przyjaźń przetrwała, choć na innych warunkach. Pozostała bliskość...

    Piękny tekst napisałaś, wróciły wspomnienia.
    I cieszę się, że mogę poznać Twoją stronę. Zostanę na dłużej:)

    Pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  24. Kobiecym_okiem - kiedyś byłam straszną gadułą, ale wtedy niewiele wiedziałam o życiu. Z czasem jest ich we mnie coraz mniej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Katarzyno - chyba tak na dobre nie zaprzyjaźniłam się z prozą, ale kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Rafał - gdybym wiedziała, byłby barszcz, ale to może innym razem :) Czekam z wypiekami na to, co o tym sądzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Assneg - dużo racji w tym co napisałaś. Cieszę się, że jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystko da się przeżyć... Nawet jeśli to boli:)
    Trzymaj się:)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.