poniedziałek, 27 lutego 2012

utopienie





Nadał jej imię, a właściwie wybrał z gwiazd. Przed zaśnięciem  odliczał sto sekund, z których każda odprężała, robiąc miejsce w głowie. Wcześniej telefony, dzwonki, radio, Internet i wszędzie jej zapach. Było coraz spokojniej.  Dla przyjemności, w chwili poznania, podarował jej różę. Naoglądał się tego tyle, że zaryzykował. Potem wpatrywali się w siebie i żadne nie odwracało wzroku. 
- Nigdy nie zastanawiało cię to, dlaczego wszyscy mają depresję, kiedy nasycą się widokiem gór i muszą wracać do wieżowca na swoje siódme piętro? Jeździsz rowerem, pędzisz, upajasz się smakiem muszek, a kiedy w nocy budzisz się zlany potem, nie możesz zrozumieć, dlaczego nie ma jej obok ciebie? Wstajesz rano i szukasz czegoś, patrząc w lustro, przez chwilę. Robi się ciemno. 
- To jednak dzieje się naprawdę. I wcale nie będzie lepiej. Przedtem była bliska, w kalesonach w prążki, jego kalesonach. Mogłaby nawet nie zakładać stanika. Nawet by nie drgnął, tylko patrzył z bliska i badał nosem miękkość skóry. Byli  w tym dobrzy. W gapieniu się przez okno na drugą stronę. Chwytał ją za mały palec, i mimo że piasek palił w stopy niemiłosiernie, odganiał osy znad brzucha, ramion, kolan. Podobało mu się, jak jadła, bez większego nacisku, małymi kęsami. Upijał  się widokiem długiej szyi i proporcjonalnych ramion. Kiedy posypywała parmezanem makaron, zlizywał resztki z jej palców prosząc, aby dzień się nie kończył. 
-We śnie doczekał chwili, gdy zasnęła w wannie... 



21 komentarzy:

  1. To jest bardzo bardzo piękne.
    Tylko czegoś się przestraszyłam przy ostatnim zdaniu. Nie wiem skąd ten niepokój.
    Pozdrawiam!
    p.s. znów wszystko zamarzło ...
    uwielbiam spać w wannie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zamarzło, a taki był piękny i słoneczny dzień...

      co do prozy, zobaczymy co się urodzi jutro

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. a myślałam, że cudeńka to tylko w świętych miejscach :)

      Usuń
  3. Mnie też przeraża wizja rodem z Jodorowskiego - wielka miłość, tak wypełniająca, wylewająca się z żył, że jej utrata jest ulgą, wolnością, a zbrodnia - możliwością i punktem wyjścia. Brrr. Niech żyje subiektywna interpretacja;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielka miłość zawsze się źle kończy. Przynajmniej dla mnie. Niekoniecznie w wannie, ale ...brakiem powietrza.
    Pozdrawiam Margo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proza życia kończy wielką miłość raz na zawsze, magia pryska i zostają muszki na podniebieniu

      Usuń
  5. a ja to rozumiem zupełnie inaczej....................
    Ona jest taka samotna mimo jego bliskości...


    ile głów, tyle interpretacji...

    Małgosiu, tylko prawdziwa sztuka może zrodzić tak wiele różnych refleksji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochlebiasz mi :* Właśnie, samotna mimo bliskości - dobrze to ujęłaś :*

      Usuń
  6. a ja nie, mozna usnąć na zawsze, brrrrrr
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wanna zawsze była niebezpiecznym miejscem :)

      Usuń
  7. Ja jednak mam nadzieję, że WIELKA MIŁOŚĆ nie zawsze kończy się źle, a nawet tragicznie.
    Interpretować ten tekst można na kilka sposobów, ale nigdy nie będą to optymistyczne myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że to jest wielka miłość? Czasem mam problem, z takimi określeniami... hm...

      Usuń
    2. Weszłam pierwszy raz do tej rzeki, ale wszystko wskazuje na to, że nie utopie się w niej, że płynący nurt będzie mnie prowadził przez długi czas, pokazując dotąd nie znane krajobrazy.
      Więc wydaje mi się, że dobrze myślę.
      Choć wcześniej też miałam problem z takimi określeniami. Teraz nie mam wątpliwości, by użyć właśnie tych słów.

      Usuń
  8. Na sam koniec drgnęłam, bo zawsze bałam się zasnąć w wannie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Powróciłam do tego tekstu, Małgosiu:) Czytam go, jakby opowiadał znajomą historię...

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie można! Zasypiać w wannie! :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.